Zaburzenie borderline
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryZaburzenie borderline
Hej dziewczyny
Ma lub miała z was kiedyś zaburzenie osobowości jak borderline? Jak sobie z tym radziłyście i jak z tego wyszłyście? Czy da się utrzymać związek z takim zaburzeniem osobowości?
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3651
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Da się utrzymać jak najbardziej związek, po prostu wymaga to leczenia osoby chorej, pracy obu stron i przede wszystkim starania się. Ja byłam kiedyś w związku z osobą borderline i się nie udał, ale to dlatego, że po prostu ta osoba nie przyjmowała leków plus nawet nie chciała pójść na terapię,ale jak patrzę po znajomych to oni normalnie funkcjonują w długich i zdrowych związkach.. wszystko się da,jeśli się chce. 
-
Minimonimini123
- GrzaneWino
- Posty: 1426
- Rejestracja: pn sie 22, 2022 11:02 pm
Ja mam borderline zdiagnozowane podczas 3-miesięcznego pobytu na oddziale, więc nie jest to diagnoza na podstawie tiktoka, tylko mam na to niestety papier. Jeśli mam być szczera, to nie radzę sobie z tym mimo leków oraz terapii. Od około 1,5 roku jestem w dobrej jakości terapii, poprawia ona delikatnie moją jakość życia, bo pozwala mi zrozumieć to, co się ze mną dzieje, ale niestety nie wierzę, że będę mogła kiedykolwiek żyć normalnie. Ja nie utrzymałam ani związków partnerskich, ani przyjacielskich. W oczach tych, którzy zniknęli z mojego życia jestem po prostu wariatką.
- sosczosnkowy
- Currently:Dubaj
- Posty: 1981
- Rejestracja: wt cze 03, 2025 11:19 am
Nie każdy będzie w stanie to udźwignąć;)
mam stwierdzonego bordera od ok. 5 lat i jak najbardziej można stworzyć stały i piękny związek, ale trzeba włożyć dużo pracy
mam stwierdzonego bordera od ok. 5 lat i jak najbardziej można stworzyć stały i piękny związek, ale trzeba włożyć dużo pracy
- Echoidalia
- Pierścionek_od_passera
- Posty: 1321
- Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm
Mój ex (akurat w to mu wierzę) przede mną miał związek z dziewczyną z borderline. Była trochę na terapii, ale nie chciała się leczyć. Schodzili się i rozchodzili w ciągu kilku lat parę razy. Zaplanowany miły wyjazd na 3 dni zawierał przynajmniej jedna kłótnie między nimi (mniejszą czy większą) najczęściej wywołana przez nią. Twierdził ,że musiał przy niej chodzić ostrożnie,bo nigdy nie bylo wiadomo,z czego będzie kłótnia i niezadowolenie. Zaręczyli się, ale ona nie podeszła nigdy do planowania ślubu jak należy, bo się wahała. Jak w końcu zaczęli podejmować kroki ku temu, by się pobrać, to dosłownie na kilka dni przed wydarzeniem ona odwołała wszystko. To definitywnie zakończylo związek. Ale trauma u niego pozostała. Myślę, że przez to, co przeszedł z tamtą, to nam było trudniej się dogadac. Może trochę mimo wszystko za nią tęsknił (choć zaprzeczał), może powinien odczekać więcej czasu. Na pewno podobała mu się z wyglądu i keks wg niego był bardzo OK. Podsumowując - ani ona nie była stabilna emocjonalnie bez leczenia ani on po takich perypetiach chyba nie był gotowy na kolejną relacje z osobą, która była 'normalna', czyli nie dawała emocji jak na rollercoaster.
Ja też mam diagnozę po pobydzie na oddziale 3 miesiace. Wiele moich związków się rozpadło ale nie wiem czy tylko ja zawiniłam, napewno miałam więcej jazd przed całą terapia. Teraz wiedząc to co wiem, pilnuje się z wybuchami i słowami które mogą ranić, ale niestety to nie oddziałuje tylko na partnera ale także na najbliższą rodzinę a nie każdy wie że masz coś z banią więc trochę wychodze na konfliktową lub niespełna rozumu. Ale teraz jestem w związku, po terapii i niebawem idę na kolejną która również potrwa. Ciężko mi czasem, ale nie wolno sobie tak folgować. Plus to nie jest zaburzenie psychiczne i nie da się tego leczyć lekami, tylko teoria, świadomość i praca ze sobą. Ale nie tłumacze każdego odpalu swojego o boże mam borderline i nie panuje nad tym. Właśnie staram się panować, brać odpowiedzialność że to co robię i mówię i nie robię sobie taryfy ulgowej, bo tym sposobem można się ojojac przebimbac swoje życie, rozwalić czyjeś i wiecznie się tłumaczyć choroba