Ja nie wierzę w takie gadanie. Nie zbudowalabys sobie takiego samego zycia gdyby i nawet byłabyś najbardziej pewna osoba na świecie i mająca wsparcie rodziny ale gdybyś jednocześnie mieszkała na wypizdowie kilka kilometrów od jakichkolwiek innych zabudować i mając np kogoś niepełnosprawnego pod opieką.Brida pisze: ↑pn lip 20, 2026 3:25 pm A mi się wydaje, że mówiąc o "nierównych szansach" ludzie zazwyczaj mają na myśli zamożność/dobra materialne (jak w komentarzu wyżej). Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej w życiu radzą sobie osoby, które dostały wędkę, a nie rybę. Nie pochodzę z bogatego domu, ale od dziecka czułam, że rodzina we mnie wierzy, pokazywano mi różne możliwe ścieżki i dzięki temu byłam w stanie zbudować sobie życie, w którym niczego mi nie brakuje. Uważam, że moją siłą jest wiara w siebie i w to, że zawsze sobie poradzę. Widzę w jakim miejscu są znajomi, którym np. rodzice pobudowali domy i załatwili ciepłe, ale słabo płatne posady w urzędach, na których myślą, że doczekają emerytury. I może tak będzie, ale gdyby jednak coś się wydarzyło, to myślę, że nie odnaleźliby się na rynku pracy, bo całe życie mieli wszystko podsuwane pod nos.
I oczywiście jakiekolwiek wsparcie rodziny to też nie jest coś oczywistego i rozumiem, że osoby np. z patologicznych domów mają bardzo trudno. Chodzi mi tylko o to, że rodzice nie muszą być bogaci, żeby zapewnić dziecku dobry start.
To o czym piszesz to juz jest różnica ktora masz na start bo masz wsparcie bliskich, masz wiarę w siebie, pewność siebie i to sprawia ze masz inne szanse.
Zreszta nie kazdy chce tego samego. Ty piszesz ze moze ktos sobie nie poradzi bo ma prace w urzędzie i dom od rodziców a tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono. Równie dobrze taka osoba moze sobie poradzić lepiej niz ty. Zreszta takie gdybanie nie ma sensu bo nic nie wnosi i wlasciwie nic nie znaczy