10k kroków dziennie
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: 10k kroków dziennie
Od stycznia chodzę minimum 10k kroków, w czerwcu zaczęłam 12k kroków codziennie. Oprócz tego siłownia 3-4 razy w tygodniu. Jestem w deficycie, może takim niewielkim i nie chudnę. Nie żebym się żaliła, tylko po prostu niektórym włączenie kroków/treningu nie zawsze wychodzi zgubieniem kilogramów. Kroki nabijam bieżnią w domu.
A skąd wiesz z czym ja walczę?
Mam podobną sytuację choć trochę mniej do zrzucenia i rozumiem ten ból. Niestety u mnie jeszcze nic nie ruszyło. Będę rozmawiać jeszcze z lekarzem i dietetykiem. Wiem, że niektórzy na IO mają zaleconą bardzo restrykcyjną dietę, nie tylko deficyt, ale też całkowity zakaz cukru, zakaz alko, zakaz białej mąki itp. i dopiero wtedy cokolwiek rusza. Przy otyłości do tego obecnie wiele osób korzysta z farmakologii i sobie chwali (oczywiście do skonsultowania z dobrym lekarzem).Aga123321 pisze: ↑śr lip 15, 2026 1:50 pm Czesc dziewczyny codziennie robie przynajmniej 8k z reguly cos kolo 9k. Byl tez pracowity weekend gdzie bylo dziennie 16k. minely dwa tyg. Do tego drenaze limfatyczne w salonie, fasting 16h, drobne cwiczenia, berberyna 1000mg po kolacji. Jem zdrowo dwa posilki dziennie raczej niskie wegle wysokie bialko, ale jestem czlowiekiem wiec raz dziennie dla dobrego humoru mala czekolada albo dwa razy w tyg jakies piwo/wino w nieduzych ilosciach sie trafi. Spie prawie 8h. nie schudlam nicmam insulinoopornosc czy moze ktoras z Was ma podobny problem i na przyklad ten metabolizn ruszyl po kilku miesiacach? waze ponad 106 kilo jedyny plus jest taki, ze pomimo tuszy moja kondycja jest ok i nawet sie poprawia, mimo otylosci nie sapie przy prostych czynnosciach. czekam na Wasza motywacje plis
Zresztą kiedy się odchudzałam w przeszłości to udawało mi się wchodzić w redukcję właśnie na takiej diecie. Niestety nie da się tego za bardzo pogodzić z podejściem "wyjdź na piwo i pizzę raz na jakiś czas dla zdrowia psychicznego", ale można szykować sobie dietetyczne wersje słodyczy itp.
Ja jem wszystko
pizzę, czekoladę, chipsy.
Ale w takie mega poprawne dni mam deficyt 800-900, czasem 1000kcal. I dzięki temu jak zjem pizzę, to mi to nic nie rozwali.
Ale to raz na czas, a nie codziennie.
I ten deficyt musi być wiekszy niż 100-200kcal. Przy 200kcal deficytu trzeba wszystko liczyć co do grama, bo łyzka oliwy i zaraz nie ma deficytu.
Jem 1600-1800kcal. Podbijam cpm ruchem. Schudłam już 24kg, planuję jeszcze 10.
Ale w takie mega poprawne dni mam deficyt 800-900, czasem 1000kcal. I dzięki temu jak zjem pizzę, to mi to nic nie rozwali.
Ale to raz na czas, a nie codziennie.
I ten deficyt musi być wiekszy niż 100-200kcal. Przy 200kcal deficytu trzeba wszystko liczyć co do grama, bo łyzka oliwy i zaraz nie ma deficytu.
Jem 1600-1800kcal. Podbijam cpm ruchem. Schudłam już 24kg, planuję jeszcze 10.