Czego się w sobie wstydzicie, jakie macie kompleksy?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Pejczyk Pandory
- Samarka
- Posty: 677
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Re: Czego się w sobie wstydzicie, jakie macie kompleksy?
Całe moje życie to jeden wielki kompleks, ale pocieszam się tym, że wszyscy i tak pójdziemy do piachu a w trumnie wszyscy tak samo będziemy smakować robakom
pozdrawiam
-
Welociraptor1
- Gacie z oceanu
- Posty: 48
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
Siostro! Też byłam "zdolnym dzieckiem", zrobiłam niezłe studia, mogłabym rozkręcić spoko karierę. Ale... Po drodze spotkałam faceta, założyliśmy rodzinę, mamy dzieci i ustaliliśmy, że mamy warunki (on nieźle zarabia), abym mogła skupić się bardziej na zapewnieniu im szczęśliwego dzieciństwa niż pracy. Pracuję jak Ty na pół etatu, od 10 lat na tym samym stanowisku. Niby robię jakieś szkolenia, żeby się nie cofać, ale mimo wszystko jestem bardziej mamą niż specjalistką w branży.ZimnyKaloryfer pisze: ↑czw cze 06, 2024 3:18 pm Wygląd już jest dla mnie drugorzędny od dawna
Ale z perspektywy czasu (mam 34 lata) wstydzę się tego, że żyje... Zwyczajnie? Jestem mega inteligentna (hehe) i byłam typowym dzieckiem "zapowiadającym się", mam wiele talentów i pasji ale nie robię niczego spektakularnego w życiu, nie mam prawie w ogóle znajomych, bo ludzie po drodze dali mi tak w dupe że się odcięłam.
Mam męża, syna i psa i to mi wystarczy w zupełności. Ale jakaś część mnie czuje że powinnam być gdzieś "wyżej". I wstydzę się tego, że mi to nie przeszkadza.
Można założyć, że w Polsce, raczej konserwatywnej, będzie to dobrze widziane. Ale okazuje się, że sporo osób nie rozumie i rozczarowuje mój wybór. Właściwie też bym chciała mieć w moim wieku mądrzejszą karierę, zarabiać kasę i chodzić w eleganckich ciuchach. Na razie to jest jednak w szufladzie z napisem "na później"
-
Welociraptor1
- Gacie z oceanu
- Posty: 48
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
A, i głęboko jeszcze we mnie siedzi wstyd (!), że mam 3 dzieci. Trzecie dziecko to była wpadka i nawet lepiej, gdy ktoś reaguje na to pytaniem, czy "się trafiło", niż gdy mówi "ach, podziwiam, że zdecydowaliście się na trójkę". No nie, prawda jest taka, że wpadliśmy jak małolaty 
-
Penelopeia
- Gacie z oceanu
- Posty: 42
- Rejestracja: pt lip 03, 2026 12:18 pm
Ja się wstydzę, ze po zrzuceniu 30 kilogramów znów przytyłam. Uznaję to za swoją najwięszą porażkę życiową. Podkreślam: MOJĄ porażkę.
Wstydzę się swojej pracy. Jestem sprzątaczka ale pasuje mi święty spokoj w robocie i mnóstwo wolnego czasu. Ogólnie mamy w rodzinie dobra sytuacje finansowa i nie musiałabym pracować. Mąż prowadzi biznes gdzie pomagam mu w papierach. Jeżdżę dobrym autem i chodzę nawet na te sprzątanie dobrze ubrana. Ale jak ktoś pyta w towarzystwie co robie to zawsze czuje się zawstydzona mówiąc ze sprzątam.
Twarzy swojej nie lubię, bo mam duży nos, lekko cofnięty podbródek i trochę wystające górne jedynki (ale widać to tylko gdy mówię).
Poza tym jestem zamknięta w sobie i dużo czasu potrzebuję, żeby nawiązać z kimś lepszą znajomość, więc najczęściej gdy ja zaczynam czuć się pewniej w towarzystwie jakiejś osoby, to ona już ze mnie rezygnuje, bo odebrała mnie pewnie jako sztywną i nudną, bo byłam wycofana
Poza tym jestem zamknięta w sobie i dużo czasu potrzebuję, żeby nawiązać z kimś lepszą znajomość, więc najczęściej gdy ja zaczynam czuć się pewniej w towarzystwie jakiejś osoby, to ona już ze mnie rezygnuje, bo odebrała mnie pewnie jako sztywną i nudną, bo byłam wycofana
Przestałam mieć kompleksy związane z wyglądem. Od dłuższego czasu jedynymi kompleksami, jakie mam to te związane z tym, ze za mało coś wiem, o czymś nie miałam pojęcia (np. z zakresu historii, bo nie chciało mi się jej uczyć w szkole) czy związane z charakterem. Wygląd przeminie u każdego, jest to często loteria genetyczna i podkreslę: to moja opinia, każdy ma prawo mieć kompleksy jakie sobie znajdzie
Droga Siostro, ja mam podobnie tyle że mam ponad 40 lat, mam faceta, psa i kota.ZimnyKaloryfer pisze: ↑czw cze 06, 2024 3:18 pm Wygląd już jest dla mnie drugorzędny od dawna
Ale z perspektywy czasu (mam 34 lata) wstydzę się tego, że żyje... Zwyczajnie? Jestem mega inteligentna (hehe) i byłam typowym dzieckiem "zapowiadającym się", mam wiele talentów i pasji ale nie robię niczego spektakularnego w życiu, nie mam prawie w ogóle znajomych, bo ludzie po drodze dali mi tak w dupe że się odcięłam.
Mam męża, syna i psa i to mi wystarczy w zupełności. Ale jakaś część mnie czuje że powinnam być gdzieś "wyżej". I wstydzę się tego, że mi to nie przeszkadza.
I nie wstydzę się tego, że się nie wstydzę że nie jestem wyżej.
Jestem bezwstydnicą w tym aspekcie, no może się wstydzę, albo bardziej wkurVViam że jestem niziutka i ludzie nie traktują mnie poważnie.
- Oliwkowa888
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 155
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
Ja przestałam zabiegać o to "bycie wyżej". Nie mam w ogóle ciśnienia na jakieś pięcie się po szczeblach kariery itp. Nie mam też w ogóle potrzeby zyskiwania więcej w sferze materialnej. Mam to, co mam i na ile mnie stać. Mieszkamy sobie z moim facetem w bloku, mamy w miarę stabilnie zawodowo i finansowo i to mi wystarcza. Mam jedną przyjaciółkę. Bardziej sobie cenię stabilność uczuciową/związkową i rozwijanie własnych zainteresowań niż jakieś parcie na bycie wyżej i posiadanie czegoś tam.
Team niskie ;) Kiedyś, to bardzo przeżywałam, ale teraz akceptuję siebie i jest mi dobrze z tym , jak wyglądam.
tez mialam swietna figure, az przyszla choroba, wycieli mi jajniki i macice, przyspieszona menopauza, no i coz figury swietnej brak. Niby slysze, ze powinnam byc wdzieczna, ze jestem, ale ciezko zaakceptowac to, ze z lustra spoglada na mnie inna osoba. Nie lubie zdjec, bo zawsze wygladam jak wieloryb. Robie kroki, jem mniej, a waga stoi, ale po prostu tez optycznie wszystko siadlo, kregoslup mocniej sie wygial i brzuch odstaje. No i starzeje sie w zastraszajacym tempie. Trudno to zaakceptowac, gdy twoje cialo ma 10 lat wiecej.stokrotkapolna1234 pisze: ↑śr lip 01, 2026 6:16 pm -mojego wygladu. Przez większość zycia mialam świetna figure, wyglądałam niesamowicie. Teraz mam rpblney z jelitami, żołądkiem i hormonami. Odstaje mi brzuch, nogi ktore były moim wielkim atutem wyglądają jak baleron.mimo ze w ostatniej upały mieliśmy w pracy przyzwolenie aby ubierać sie tak aby bylo nam wygodnie, mozna bylo w sukienkach, krótkich spodenkach to chodziłam w długich spodniach zeby nikt nie zobaczył moich nóg. Wolałam sie na maksa pocić bo u mnie nie ma w pracy klimatyzacji niz gdyby ktos mial zobaczyc moje nogi
- tak samo jak figure to mialam piękna cere ale juz nie mam. Mam trądzik różowaty i masę bliz, przebarwien, grudek na co nic nie pomaga. Znikają na chwilę po czym jest gorzej
- wiele lat wstydziłam sie tego ze jestem ze wsi. Kiedy przyjechałam do miasta zeby w nim zamieszkać to nie umiałam poruszać sie komunikacja miejska i odjechałam w przeciwna stronę. Nie bylo wtedy jeszcze tak rozwiniętego internetu. Kiedy znajomi oopowiadali o wycieczkach, spędzaniu czasu na mieście to ja lato spędzałam zajmujac sie zwierzatami i pracując na polu. Nauczyło mnie to dyscypliny, samodzielności i jestem pracowita ale czułam sie przez to wycofana. W dorosłości chciałam tez udowodnić jakim to nie jestem wieśniakiem i jak mnie malo z ta wioska laczy.
- jestem nieśmiała i wiele kontaktów społecznych mnie paralizuje
Kwestia twojego mindsetu, stylu bycia, tego co myślisz o sobie. Znam niskie kobiety, które rządzą całymi rodzinami, rządzą w miejscu pracy i nikt im nie podskoczy, bo mają silną osobowość i wiedzą kim są. Justyna Steczkowska ma 1.55 cm wzrostu, tak samo Shakira i Kylie Minogue, przykłady można mnożyć. Z całą pewnością to nie są kobiety, których nikt nie traktuje poważnie.