Zachód Polski, duże miasto. Osobiste doświadczenie mam z okresu podstawówki. Z tego co pamiętam, to nie było jeszcze wtedy aż takiej roszczeniowości jak jest opisywana teraz. Był problem z dzieckiem które było upośledzone ale rodzice nie chcieli wysłać do specjalnej szkoły tylko przepychali z klasy do klasy w zwyczajnej i to miało negatywny wpływ. Było zamiatanie pod dywan przemocy ze strony tego dziecka. Jako bardzo małe dziecko byłam świadkiem przemocy wobec dzieci ze strony nauczycieli kilkukrotnie, były wyciągnięte konsekwencje z tego co wiem w jednym przypadku poważne a w pozostałych nie. Z wyznań rodziny i znajomych, u nich w szkołach bylo gorzej niż w mojej. Wtedy też nauczyciele byli licho wynagradzani i było dużo takich ze starej szkoły lat 90 albo nawet i 80, papieros i kawka i aby odbębnić. Młodzi nauczyciele byli fajni ale takich było niewielu.Oakoak pisze: ↑pn lip 06, 2026 4:55 pm Nie wiem o jakiej polskiej szkole mówisz, ja widzę że jest wręcz gorzej niż było w czasach gdy sama chodziłam do szkoły.
Psycholog szkolny niby jest, ale do czego to chyba nie wie ani dzieciak ani rodzic.
Nauczyciel nie ma żadnego autorytetu wśród dzieciaków, w wielki domach prowadzi się narrację anty nauczycielom, nic nie daje od siebie, bo jest licho wynagradzany.
Wypracowania wysłane na czacie grupowym na fb w formie zdjęcia, aby pani od polskiego nie musiała nosić do domu ciężkiej torby z zeszytami. Serio ? Z jednej strony zakazujemy smartfona w szkole, z drugiej strony tworzymy grupki z nauczycielkami na komunikatorach dla ich wygody ?
W moim pokoleniu skandalem w szkole było klęczenie na grochu przed tablicą, bo dzieci nie można tak upodlać emocjonalnie.
Teraz role się odwróciły - to dzieciak z rodzicem budzi postrach, nie nauczyciel. Bo Brajan jest niewinny, za dużo jest mu zadawane, zadawać nie można to tylko forma dodatkowej aktywności , na wfie się spocił a widomo że nie powinien bo się przeziębi.
Na dodatek w szkole ograniczane są swobody jessice bo babka od pszyrki zakazała jej nosić paznokci szponów na jej lekcji.
Pod koniec czerwca w szkole był już luz- dlatego 3/4 rodziców wzięło dzieciaczki na tańsze wakacje all in bo przecież nie istnieje coś takiego jak obowiązek szkolny a już w czerwcu to się Brajan niczego nie nauczy
Co do tego co piszesz to jestem sceptyczna, to nie jest żaden personalny atak, żeby było jasne:
To chyba dobrze, że wypracowania można wysyłać elektronicznie zamiast marnować papier czy czekać aż nauczyciel będzie mógł przynieść. Tak to sprawdzi i od razu wyśle i wiesz co masz za ocenę. Moim zdaniem na plus.
I bardzo dobrze, że klęczenie na grochu było skandalem, bo to przemoc którą wymyślił jakiś psychopata. Ciekawe czy któryś dorosły byłby skłonny klęczeć na grochu za niesubordynację albo kiepskie wyniki w pracy.
Bardzo zgadzam się też z tym żeby tyle nie zadawać. Jako dziecko spędzałam w szkole tak wiele godzin, po szkole jeszcze zajęcia dodatkowe, sport itp, i na dokładkę jeszcze nazadawane od cholery, bo nie starczyło czasu na lekcji. (Tu nie mówię o Polsce). Jak kończyłam szkołę to już się nieco zmieniło i były większe ograniczenia w ilości zadawanej pracy domowej. Ciekawe gdyby dorośli mieli siedzieć w pracy po 8-10 godzin a po pracy i w weekend jeszcze odrabiać to na co nie starczyło im czasu w ciągu zmiany - nie z ich winy. Ale by był płacz. A dzieci to kij, niech później siedzą do nocy.
WF/ PE w moich szkołach to był jakiś żart i dramat. Traumę mam do dziś. A jestem aktywna i lubię sport. Co do Brajanka to ciekawe dlaczego się przeziębił. Czy jak się dziecko spociło na wf to czy miało możliwość spokojnie wziąć prysznic i się przebrać w suche ciuchy, Nie? To wsadźcie se takie zajęcia. Jakbym miała ćwiczyć w takich warunkach w jakich odbywały się zajęcia wf w moich szkołach, to bym się szybko wypisała z takiej siłowni.
Tak na dobrą sprawę, co babce od przyry przeszkadza jakie Jessica ma paznokcie? Czy długość paznokci w jakikolwiek sposób wpływa na ocenę, jeśli tak to w jaki? Sama pamiętam czepianie się młodych dziewczyn za paznokcie, makijaż, rzęsy przez starsze nauczycielki. Jakoś nauczyciele nigdy nie mieli z tym problemu. Nie rozumiałam o co właściwie im chodzi i dlaczego dorosłe kobiety tak odpalają się z powodu cienia do oczu u nastolatki. To trochę creepne i przekraczanie granicy tego co jest obowiązkiem nauczyciela a co rodzica.
Za moich czasów ostatnie tygodnie roku szkolnego to faktycznie był czas, że nie było sensu chodzić do szkoły. Musiałam chodzić, bo obecność była sprawdzana elektronicznie do samego końca ale tylko puszczali nam filmy albo była świetlica. To już lepiej jak w Polsce, że można pojechać na wakacje.
Podsumowując, mam wrażenie, że przez lata dzieci były traktowane bez szacunku, niekoniecznie przez nauczycieli ale ogólnie przez system i teraz role się odwróciły. I jak to często bywa, że skrajności w skrajność.