Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Siostra męża

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
aidette
BlondDoczep
Posty: 126
Rejestracja: śr kwie 12, 2023 6:27 pm

Siostra męża

Post autor: aidette »

Jesteśmy małżeństwem po 30stce i niedawno nam się urodził bombelek. W związku z tym zorganizowaliśmy chrzciny. Od początku mieliśmy swoje typy chrzestnych: ja- mojego brata i on- swoją siostrę. Z jego siostrą mam dobre stosunki, wydawało mi się nawet, że bardzo. Razem często wyjeżdżaliśmy na wycieczki, koncerty, jakieś zwiedzanie. Mój mąż jest chrzestnym jej córki, mała często wpada do nas po szkole, czasem gdzieś ją podrzucamy jak trzeba itd. Mąż też nie miał problemu, żeby robić im od czasu do czasu jakiś fajny prezent, np. termomix. Sami zawsze mówimy zgodnie z prawdą, że nic nie potrzebujemy i najfajniejsze prezenty to jakieś rękodzieło. Ogółem widzimy się często i gęsto, a relacje były super. Wcześniej rozmawialiśmy z teściową i zasugerowaliśmy, że będziemy pytać jej córki o bycie chrzestną i że mamy nadzieję, że się zgodzi. Spytaliśmy jego siostry o to, a ona powiedziała, że nie, bo ona nie chodzi do kościoła. W takim układzie, zaproponowaliśmy żeby została świadkiem. Daliśmy jej trochę czasu, a po paru dniach odezwała się z odmową. Ogółem nie brałam tego do głowy, nikogo przecież zmuszać nie będę. Myśleliśmy, że może po miesiącu przemyśli, a koniec końców znaleźliśmy innego świadka. Od razu uprzedzaliśmy, że wszystkie koszty bierzemy na siebie i nie oczekujemy żadnych prezentów. Wszystko mieliśmy już w zasadzie od początku kupione. Oboje zarabiamy bardzo dobrze, a robimy to dla dziecka, nie dla pieniędzy. Nasz bombel zresztą ma wystarczająco, nie chcemy go za bardzo rozpieszczać. Tu nadmienię, że siostra męża też nie ma żadnej trudnej sytuacji finansowej, wszyscy jesteśmy raczej bardzo dobrze sytuowani. Mąż stwierdził, że jest rozgoryczony decyzją siostry- zwłaszcza, że sam jest chrzestnym jej jedynego dziecka, ale oboje stwierdziliśmy, że trzeba jej decyzję uszanować. Wspomnę tylko, że kościół w przypadku bycia świadkiem nie wymagał niczego. Mamy bardzo fajnych zaprzyjaźnionych księży, którzy naprawdę nie robili żadnych problemów.
Przyszedł dzień chrzcin i wybuchł straszny kwas. Teściowa była pewna, że jej córka będzie chrzestną. Przed chrzcinami stwierdziłam, że nie będę z teściową poruszać tego tematu i że pewnie siostra męża sama się przyzna matce, że nam odmówiła. Okazało się, że siostra męża nic nie powiedziała matce, a ta dowiedziała się dopiero na chrzcinach 🙈 W trakcie chrzcin siostra męża zaczęła strzelać jakieś fochy, odmówiła jedzenia, bo jej matka była niezadowolona z takiego obrotu spraw. Teściowa stwierdziła, że nasz bombel i tak ma jednego świadka, więc tłumaczenie się relacją z kościołem nie ma tu racji bytu. Ogółem teściowie bardzo dbają o swoje dzieci, mocno wspierają finansowo, mimo, że sobie świetnie w życiu radzą. Teściowa bardziej przeżyła jej decyzję, niż my. Mówiąc szczerze, zrobiło mi się przykro, że przez naszą uroczystość zrobiła się afera i jakieś niepotrzebne kwasy w rodzinie, ale zachowałam kamienną twarz i udawałam, że nic się nie stało. Już po chrzcinach, przez tą całą sytuację zaczęłam się zastanawiać o co dla siostry męża mogło chodzić, że nam odmówiła. To taki w sumie żalpost- tematu z siostrą męża i teściową już raczej nie będę poruszać, żeby sytuacji nie rozgrzebywać. Macie może pomysł w czym mógł być problem?
Awatar użytkownika
JagodAgata
LouiBag
Posty: 321
Rejestracja: sob mar 30, 2024 9:12 pm

Post autor: JagodAgata »

może po prostu nie chciała?
Awatar użytkownika
aidette
BlondDoczep
Posty: 126
Rejestracja: śr kwie 12, 2023 6:27 pm

Post autor: aidette »

JagodAgata pisze: pn cze 22, 2026 10:08 am może po prostu nie chciała?
Otworzyła mi ta odpowiedź umysł. Aczkolwiek i tam mam trochę żal za jej fochy na chrzcinach. My z mężem nie mieliśmy jej za złe, wszystko powinno zostać między nią i teściową, a pojawiły się jakieś dziwne komentarze przy gościach.
iri1979
Trening tenisa
Posty: 2912
Rejestracja: pn lip 10, 2023 10:23 pm

Post autor: iri1979 »

aidette pisze: pn cze 22, 2026 10:02 am Jesteśmy małżeństwem po 30stce i niedawno nam się urodził bombelek. W związku z tym zorganizowaliśmy chrzciny. Od początku mieliśmy swoje typy chrzestnych: ja- mojego brata i on- swoją siostrę. Z jego siostrą mam dobre stosunki, wydawało mi się nawet, że bardzo. Razem często wyjeżdżaliśmy na wycieczki, koncerty, jakieś zwiedzanie. Mój mąż jest chrzestnym jej córki, mała często wpada do nas po szkole, czasem gdzieś ją podrzucamy jak trzeba itd. Mąż też nie miał problemu, żeby robić im od czasu do czasu jakiś fajny prezent, np. termomix. Sami zawsze mówimy zgodnie z prawdą, że nic nie potrzebujemy i najfajniejsze prezenty to jakieś rękodzieło. Ogółem widzimy się często i gęsto, a relacje były super. Wcześniej rozmawialiśmy z teściową i zasugerowaliśmy, że będziemy pytać jej córki o bycie chrzestną i że mamy nadzieję, że się zgodzi. Spytaliśmy jego siostry o to, a ona powiedziała, że nie, bo ona nie chodzi do kościoła. W takim układzie, zaproponowaliśmy żeby została świadkiem. Daliśmy jej trochę czasu, a po paru dniach odezwała się z odmową. Ogółem nie brałam tego do głowy, nikogo przecież zmuszać nie będę. Myśleliśmy, że może po miesiącu przemyśli, a koniec końców znaleźliśmy innego świadka. Od razu uprzedzaliśmy, że wszystkie koszty bierzemy na siebie i nie oczekujemy żadnych prezentów. Wszystko mieliśmy już w zasadzie od początku kupione. Oboje zarabiamy bardzo dobrze, a robimy to dla dziecka, nie dla pieniędzy. Nasz bombel zresztą ma wystarczająco, nie chcemy go za bardzo rozpieszczać. Tu nadmienię, że siostra męża też nie ma żadnej trudnej sytuacji finansowej, wszyscy jesteśmy raczej bardzo dobrze sytuowani. Mąż stwierdził, że jest rozgoryczony decyzją siostry- zwłaszcza, że sam jest chrzestnym jej jedynego dziecka, ale oboje stwierdziliśmy, że trzeba jej decyzję uszanować. Wspomnę tylko, że kościół w przypadku bycia świadkiem nie wymagał niczego. Mamy bardzo fajnych zaprzyjaźnionych księży, którzy naprawdę nie robili żadnych problemów.
Przyszedł dzień chrzcin i wybuchł straszny kwas. Teściowa była pewna, że jej córka będzie chrzestną. Przed chrzcinami stwierdziłam, że nie będę z teściową poruszać tego tematu i że pewnie siostra męża sama się przyzna matce, że nam odmówiła. Okazało się, że siostra męża nic nie powiedziała matce, a ta dowiedziała się dopiero na chrzcinach 🙈 W trakcie chrzcin siostra męża zaczęła strzelać jakieś fochy, odmówiła jedzenia, bo jej matka była niezadowolona z takiego obrotu spraw. Teściowa stwierdziła, że nasz bombel i tak ma jednego świadka, więc tłumaczenie się relacją z kościołem nie ma tu racji bytu. Ogółem teściowie bardzo dbają o swoje dzieci, mocno wspierają finansowo, mimo, że sobie świetnie w życiu radzą. Teściowa bardziej przeżyła jej decyzję, niż my. Mówiąc szczerze, zrobiło mi się przykro, że przez naszą uroczystość zrobiła się afera i jakieś niepotrzebne kwasy w rodzinie, ale zachowałam kamienną twarz i udawałam, że nic się nie stało. Już po chrzcinach, przez tą całą sytuację zaczęłam się zastanawiać o co dla siostry męża mogło chodzić, że nam odmówiła. To taki w sumie żalpost- tematu z siostrą męża i teściową już raczej nie będę poruszać, żeby sytuacji nie rozgrzebywać. Macie może pomysł w czym mógł być problem?
A to jest obowiązek wzajemnego honowania chrzestnych czy jak? Nie chciała to nie. Nie ma co rozdmuchiwać. To tylko chrzest, a nie przeszczep nerki.
perelka1
Koczkodan
Posty: 113
Rejestracja: śr kwie 15, 2026 9:13 pm

Post autor: perelka1 »

Ja sama nie chciałabym być chrzestną, gdyby ktoś się mnie zapytał to nawet najbliższej osobie bym odmówiła. Nie rozumiem Waszego żalu do niej, skoro zapytaliście - to Wam odpowiedziała, że nie chce - zgodnie z prawdą. Moim zdaniem zachowała się bardzo fair, bo niektórzy zgadzają się z grzeczności a potem tym dzieckiem w ogóle się nie interesują. Zachowanie teściowej słabe, tzn. uważam, że w ogóle to siostra nie musiała jej nic mówić o tym, że Wy ją prosiliście o bycie chrzestną. Nie wiem no, może to Wy niepotrzebnie nagadaliście wcześniej teściowej, że zapytacie się jej córki o bycie chrzestną? Trzeba by było powiedzieć po fakcie kto będzie rodzicem chrzestnym. Robienie dramy z niczego.
Magda0888
Migocząca Świeczka
Posty: 367
Rejestracja: ndz sie 31, 2025 9:50 pm

Post autor: Magda0888 »

Napiszę tak..., hm, trochę opierając się na własnym doświadczeniu. Już moja przedmówczyni napisała słuszny komentarz.
Nie powinniście mieć z mężem żalu do jego siostry. Ok, to są uczucia, rodzina, więc tak wewnętrznie może Wam być przykro. Natomiast lepiej jest usłyszeć ,,nie'', niż później gdzieś tam w konflikcie dowiedzieć się, że to była presja i nie wypadało odmówić. Odmówić wręcz wypada, jeżeli się tego nie czuje. Być może naprawdę nie jest to absolutnie nic personalnego ze strony siostry męża, ale rzeczywiście jej niechęć do instytucji kościoła, być może nawet sakramentów. Cóż, ludzie się zmieniają- bratowa męża ochrzciła córkę, ale do komunii jej nie pośle, chrzestnym został mój mąż, a chrzestną wieloletnia narzeczona brata bratowej (wiesz, o co chodzi :) ). Krótko po chrzcie tamta para się rozstała i...nie ma chrzestnej, bo skoro chrzestna nie jest już w związku z bratem matki dziecka, to przecież nie będzie uczestniczyć w jego życiu, bo to by było po prostu nienaturalne, niezręczne. Po prostu zapomnijcie o całej sytuacji, bo z tego, jak to przedstawiasz, raczej nie popełniliście żadnego błędu. Zupełnie nie wiem, skąd fochy siostry męża na chrzcie. Nie powinna się tak zachowywać. To była uroczystość Waszego dziecka i powinna to uszanować. Szanujecie matkę, więc dzielicie się z nią swoimi wyborami, planami, ale uwierz, jak zakładasz rodzinę, to lepiej rodziców trzymać na bezpieczny dystans- pomagać, odwiedzać, uczestniczyć w ich życiu, ale żyć własnym życiem. Co się stało, to się nie odstanie. Jeżeli mocno to przeżywasz i chcesz nadal mieć dobre relacje z siostrą męża, po prostu z nią pogadaj. Powiedz, że było Ci przykro, bo jest ważną osobą w Twoim życiu, ale akceptujesz jej decyzję, a już na pewno nie chciałaś, żeby z tej sprawy zrobił się konflikt rodzinny.
Pejczyk Pandory
Samarka
Posty: 679
Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm

Post autor: Pejczyk Pandory »

A nie myślałaś o tym, że ta odmowa to był taki prztyczek wymierzony nie tyle w Was ale w Twoją teściową przez siostrę męża? Świadczyć może o tym zatajenie odmowy bycia chrzestną z jednoczesną świadomością, że teściowej zależy,żeby to właśnie siostra męża tą chrzestną została. Relacje matek i córek bywają napięte jak plandeka na Żuku. Ja pamiętam, że już w dorosłym życiu planowałam zmienić sobie imię, żeby zezłościć matkę albo kupowałam sobie do mieszkania paprotki, których nienawidzi matka, a im bardziej mi truła, że mam je wyrzucić tym częściej pojawiał się nowy egzemplarz. Robiłam to z dziką satysfakcją. Głupie to było, ale co zrobić.