I tu jest właśnie zaskoczenie.
Jestem typowym słoikiem z wiochy godzina drogi od Warszawy wiec sorry ale mam porównanie. Warszawiacy są specyficzni ale mimo wszystko bardziej otwarci i kulturalni serio.
Wydawać by się mogło, ze odwrotnie ale serio jest inaczej. W Warszawie często się zdarza, ze ktoś do mnie zagadnie, zaczepi. że mam ładne buty itp. a to babka na kasie w sklepie się uśmiechnie i coś skomentuje. Jakby tak zrobić u mnie w rodzinnym zadupiu to popatrzą jak na wariata i po karetkę z kaftanem zadzwonią.
I jednak poziom kultury jest wyższy - na moim rodzinnym zadupie Ci wjadą wózkiem w tyłek w sklepie, czy wpadną na Ciebie i jak to mówiła moja babcia "ani dzień dobry ani pocałuj mnie w tyłek" w Warszawie to się naprawdę rzadko zdarza, ze jak ktoś na mnie wpadnie czy mnie popchnie i nie przeprosi. Serio - nawet krzyknie i poleci dalej. A mogło by się wydawać , ze odwrotnie będzie.
I też mental ludzi, tu jak sobie zrobisz przerwę w karierze na rok by sobie nie wiem, świeczki sojowe wyrabiać czy zmieniasz pracę co dwa lata to nikt uwagi nie zwróci. W małym mieście - o Boże skoczek! Nikt Cie nie zatrudni teraz i co to będzie.
Ludzie mają większy też luz na różne drogi życiowe i pomysły na siebie.