Zakładam wątek dla martwiących się na zapas ;)
Myślę, że może niektórym pomóc trochę zmienić perspektywę.
Zacznę od siebie:
- martwię się o swoje zdrowie, chociaż nie mam żadnych podstaw (robię regularne badania, czuję się bardzo dobrze)
- martwi mnie dewastacja przyrody w moim najbliższym otoczeniu, np. wycinka lasów, i to, że z tego powodu moje miejsce zamieszkania przestanie być zieloną oazą.
- nie martwię się utratą pracy, bo wiem, że sobie poradzę
- nie martwię się tym, co pomyślą o mnie inni - żyję swoim życiem
Czym się martwicie (a czym nie)?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
fantasmagorie
- BlondDoczep
- Posty: 147
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
O jaki super wątek :D
Martwię:
- bardzo martwię się wszystkim związanym z pracą i pieniędzmi, kompletnie nie wierzę że sobie poradzę, absolutnie nie
- zdrowiem swojej rodziny
Nie martwię:
- nie martwi mnie stan planety
- nie spodziewam się wojny
- nie martwię się tym, że mój partner mógłby stracić pracę - on to wiem, że by sobie poradził
Martwię:
- bardzo martwię się wszystkim związanym z pracą i pieniędzmi, kompletnie nie wierzę że sobie poradzę, absolutnie nie
- zdrowiem swojej rodziny
Nie martwię:
- nie martwi mnie stan planety
- nie spodziewam się wojny
- nie martwię się tym, że mój partner mógłby stracić pracę - on to wiem, że by sobie poradził
O, to też mogłam u siebie dopisać
-
fantasmagorie
- BlondDoczep
- Posty: 147
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
No nie? W całym tym martwieniu się na zapas i czarnowidztwie widmo wojny jest tak dalekie, że jakoś nie przechodzi mi przez głowę, mimo że to bardzo poważny temat i dużo ludzi bez tendencji do martwienia się wpadło w poważne anxiety.
- martwię się o brata, ma wiele nałogów, jest młody, a już kompletnie wyniszczony, czuję że to się skończy źle
Życie codzienne i praca powoduje, że mam zbyt zajęty umysł żeby cokolwiek analizować
ciągle w głowie praca, po pracy dalej myślę o pracy. Więc chyba mogę powiedzieć, że martwię się pracą, czy się sprawdzę, czy o czymś nie zapomnę, nie zrobię czegoś głupiego.
- nie martwię się w sumie wszystkim innym xd
Nie mam lęku o pieniądze, zatrudnienie, dach nad głową, zdrowie.
Życie codzienne i praca powoduje, że mam zbyt zajęty umysł żeby cokolwiek analizować
- nie martwię się w sumie wszystkim innym xd
Nie mam lęku o pieniądze, zatrudnienie, dach nad głową, zdrowie.
-
duppajasio
- Bagietka z szarlott
- Posty: 168
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Ja się boję depresji. Tego, że to choroba, która się zaczyna niewinnie, łatwo ją pomylić z gorszym nastrojem czy czymś innym i kiedy już się rozwinie, to trudno z niej wyjść i koszty są ogromne.
W sumie tylko utratą pracy i perspektywą szukania nowej. Nie sądzę żebym nie mogła znaleźć, ale sam fakt utraty pracy to zawsze dla mnie stres, nienawidzę poczucia nieposiadania fundamentu, chociaż mam solidne oszczędności itd.
Poza tym chyba niczym jakoś szczególnie.
Poza tym chyba niczym jakoś szczególnie.
Martwię się o partnera, bo zmienił pracę na lepszą ale tylko "na papierze", bo w nowej niby są możliwości rozwoju, dobre pieniądze i wpis do CV będzie ładnie wyglądał ale nie ma normalnej atmosfery. Pracuje w zespole informatyków, facetów, którzy zachowują się w totalnie losowy sposób. Przez te jazdy w pracy czasem wraca przygnębiony lub totalnie przebodźcowany, że nie może znaleźć sobie miejsca. W starej pracy miał kolegów, z którymi mógł pogadać, nawet wychodzili czasem po pracy. Musi wytrzymać jeszcze kilka miesięcy w tym miejscu, a ja się martwię, że będzie to miało na niego negatywny wpływ na dłużej