Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Bullying rówieśniczy w szkołach

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Push
KołczGrzesiu
Posty: 1515
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

Bullying rówieśniczy w szkołach

Post autor: Push »

Wiem, że to trudny i mało atrakcyjny temat, więc jak nie chwyci to trudno.

Czy występował u Was w szkołach bullying? Pytam o wszystkie etapy edukacji. Mam wrażenie, że to zjawisko miało miejsce chyba w większości placówek edukacyjnych. Jak ocenialiście poziom Waszych grup rówieśniczych?
smutna_zaba
Skarpeta Rakieta
Posty: 80
Rejestracja: sob kwie 29, 2023 11:41 pm

Post autor: smutna_zaba »

Podstawówka - można było mówić sobie wprost najgorsze rzeczy, o szacunku zapomnij. Dziewczyny podchodziły i komentowały wzajemnie swój wygląd lub zachowanie, nie przebierając przy tym w słowach - niemal jak w zoo

Może to powyższe + mój życiowy nonkonformizm i doświadczenia przemocy rówieśniczej w najbliższej rodzinie (ojciec był obrzucany kamieniami, matce wylano na głowę zupę itd) zaprawiły mnie przed pójściem do gimnazjum. Tam to już było naprawdę źle - od wystawionego plecaka za okno na korytarzu, po przezwiska, traktowanie jak trędowatej, przedrzeźnianie i to nawet w trakcie lekcji (za co sama dostawałam opieprz od nauczycielki, żebym w czasie jakichś szmerów za moimi plecami czytała głośniej). Jeden z chłopaków z klasy wprost przyznał, że chciałby, żebym się z a b i ł a

Nauczyciele w ogóle nie zwracali uwagi, jeśli już to wyłącznie na to, że jestem rozkojarzona na lekcji i zbyt często przychodzę nieprzygotowana

Odliczałam do liceum - później faktycznie było znośnie, chociaż wciąż daleko do ideału - trafiłam na bardzo rozpitą klasę, mimo że liceum było najlepsze w okolicy.
Uprzejmych, pozytywnie nastawionych ludzi poznałam dopiero pod koniec licencjatu. Byłam w szoku xd

Z perspektywy czasu ogromnie się cieszę, że moja edukacja przypadła na lata przed rozwojem mediów społecznościowych - pewnie w obecnych warunkach nie byłabym aż tak na to obojętna
Awatar użytkownika
gunernialne
Parzucha
Posty: 2056
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Okres gimnazjum to była tragedia. Młodzież w swoim "najgorszym" chyba wieku.
U mnie nie było raczej takiej widocznej przemocy fizycznej, ale psychiczna występowała na porządku dziennym. Wyśmiewanie, wyzywanie, wykluczanie z grupy. A to wszystko w czasach raczkujących social mediów, które dawały oprawcom pełnie anonimowości, zwłaszcza, że rodzice i nauczyciele nie wiedzieli w ogóle "o co chodzi z tym fejsbukiem" itp.
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Pejczyk Pandory
TrampekLV
Posty: 625
Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm

Post autor: Pejczyk Pandory »

U mnie było w podstawówce, a chodziłam do ośmioklasowej. Nie miałam łatwego życia, bo pochodzilam z rodziny dysfunkcyjnej i dzieciaki dokuczały mi z tego powodu. Dziewczyny robiły to bardziej pasywno agresywnie, za to chłopcy mnie bili, np. kiedyś oberwałam ciężkim glanem w głowę, byłam kopana, przewracana ale nigdy mi nawet nie przyszło do głowy, żeby gdzieś to zgłosić, bo wiedziałam, że i tak wszyscy mają to w dupie.
W liceum miałam spokój.
Push
KołczGrzesiu
Posty: 1515
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

Post autor: Push »

gunernialne pisze: pn kwie 20, 2026 6:59 pm Okres gimnazjum to była tragedia. Młodzież w swoim "najgorszym" chyba wieku.
U mnie nie było raczej takiej widocznej przemocy fizycznej, ale psychiczna występowała na porządku dziennym. Wyśmiewanie, wyzywanie, wykluczanie z grupy. A to wszystko w czasach raczkujących social mediów, które dawały oprawcom pełnie anonimowości, zwłaszcza, że rodzice i nauczyciele nie wiedzieli w ogóle "o co chodzi z tym fejsbukiem" itp.
U mnie też social media raczkowały, było za to np. puszczanie rozmowy na tryb głośnomówiący, o którym osoba rozmawiająca nie wiedziała i nabijanie się z tego co mówi, czasami zrobienie komuś głupiego zdjęcia...
Wiara była trochę bardziej poważna właśnie dlatego, że SM nie były rozbudowane. Facebook pojawił się u mnie chyba jakoś pod koniec liceum. Gdyby wiara miała dostęp do takiego SM jak dzisiaj, to też byłoby wyśmiewanie, wykluczanie, tworzenie prześmiewczych treści dot. mniej popularnych czy nielubianych osób, jestem tego pewna.
Awatar użytkownika
Jennifer
SkrzydełkaZhooters
Posty: 208
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Podstawówkę jako tako zniosłam, gimnazjum wspominam jako najgorszy okres w życiu. To były lata 2006-2009. Jako wychowawczynię dostaliśmy młodą dziewczynę po studiach, która starała się z nami bardziej zaprzyjaźnić niż zdobyć nasz autorytet i wszyscy totalnie weszli jej na głowę (gdy miałam po latach praktyki w tej szkole, ta sama nauczycielka była nie do poznania, totalnie odżyła, prowadziła koła naukowe, a jej uczniowie mieli najlepsze wyniki w szkole i w ogóle ją uwielbiali). Ale wracając. Do mojej klasy dołączyły dwie dziewczyny, które miały dość wpływowych w mieście rodziców. I to była typowa patointeligencja - drogie ciuchy, najnowsze telefony, wysokie oceny, zajęcia dodatkowe, a przy tym szlugi na przerwie i wyśmiewanie każdego, kto nie był taki jak one. Szybko owinęły sobie wszystkich chłopaków i niektóre dziewczyny wokół palca i nasza klasa podzieliła się na dwa obozy - ja byłam w tej opozycji ok. 10 dziewczyn, które nie miały zamiaru lizac im dup. No i jak sie możecie domyślić, dzień w dzień borykałam się z szykanami, pluciem, popychaniem na korytarzu. Mi obrywało się szczególnie, bo byłam w swojej ,,emo era'', nosiłam grzywkę, vansy w szachownicę, pasek z ćwiekami. Szczęście w nieszczęściu, trzymałyśmy się w swojej grupie ,,odrzutków'' i razem dzielnie to znosiłyśmy. Nauczyciele widzieli, że klasa jest podzielona, że są dwie osoby, które nią rządzą, widzieli szturchanie, słyszeli obelgi, ale nie reagowali. Po latach, gdy sama zderzyłam się z pracą nauczyciela, nie mam do nich jednak o to pretensji.
Miarka się przebrała, gdy moja koleżanka została przez jedną z tych patoksiężniczek zepchnięta ze schodów, co skończyło się dość poważnym urazem. Wtedy dopiero nauczycielom otworzyły się oczy. Skończyło się naganą, długą rozmową z rodzicami i ogólnie wielką utratą w oczach nauczycieli, którzy mieli te dziewczyny za wzorowe uczennice. W każdym razie, księżniczki się w pewnym momencie pokłóciły, ich obóz się rozpadł i klasa jako tako funkcjonowała do końca gimnazjum - nie w przyjaźni, ale trochę spokornieli i skończyło się szykanowanie. Cały ten gimnazjalny koszmar wynagrodziło mi liceum, bo tam spotkałam cudownych ludzi, z którymi do dziś mam kontakt.
i am a god
jaskana
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 503
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

chyba już trochę wyparłam podstawówkę i gimnazjum, ale momentami było ciężko, bo starałam się stawać w obronie słabszych i za to obrywałam. mieliśmy chłopaka, który gnębił wiele osób, a szkoła oczywiście miała to gdzieś. dostawał uwagi i odejmowali mu punkty z zachowania i na tym się kończyło.