Dokładnie.agbmrctorakwin pisze: ↑czw kwie 16, 2026 9:48 am Ale tak naprawdę po co obca osoba ma nam się tłumaczyć? Prawda jest taka, że ludziom się nie dogodzi. Gdy ktoś ukrywa swoje znajomości, a nawet nie tyle co ukrywa co po prostu o nich nie mówi - to zaraz jest obgadywanie, że ktoś coś ukrywa, rżnie głupa i że powinien się przyznać (mimo że i tak wszyscy wiedzą). A gdy przyznaje to wprost to zaraz dostaje łatkę banana, kogoś kto się obnosi swoimi kontaktami albo kogoś kto traktuje innych z wyższoscią. Uważam, że do póki taka osoba która dostała pracę po znajomości wykonuje swoje obowiązki i nie wywyższa się nad innymi to nie ma w tym nic złego. Ja sama mam dziewczynę w pracy która zna szefa, w pracy mówi do niego na pan, poza pracą na ty i wcale przez to, że się znają osobiście nie ma żadnych forow, wręcz przeciwnie czasami pracuje za kilku, jest zawalona obowiązkami, zostaje po godzinach i głupio jej odmówić. Wiadomo, że sytuacje są różne i zdarzają się też nie fair zachowania i faworyzowanie ale może też być odwrotnie - że na osoby zatrudnione przez znajomości jest nakładana większa presja i oczekiwania.
Dodam swoje niepopularne opinie:
1. Ludzie bogaci, ze znajomościami wcale nie muszą żyć wystawnie, nie musi być tego widać. Podobnie jak profesor nie musi zadawać się tylko z innymi naukowcami. Bywa różnia. W pracy bardziej poznasz osobę na poziomie po reakcji w trudnej sytuacji niż po marce zegarka.
2. Nie dziwię się ludziom którzy zatrudniają osoby sobie znane lub ich rodziny (wykluczam jedynie stanowiska publiczne. Nie będę tego rozwijać.
3. Nie trzeba się przed nikim tłumaczyć ze stanu posiadania i skąd mamy to czy tamto. Prędzej ludzie uwierzą ci, że destałeś od bezdomnego, niż że od studiów pracujesz, w tym długo za granicą i udało się uzbierać na fajne auto czy dom. Tym bardziej nie ma co się tłumaczyć ze swoich znajomości i kontaktów, dzięki którym masz np. wiedzę pozwalającą dalej się bogacić. Czasem to nasz wysiłek, czasem loteria. Nie musi być w tym żadnej nieuczciwości.
