Ale ja już ci nie poradzę, jeśli musisz mieć wszystko zerojedynkowo i nie rozumiesz niuansów. To tak a propos "horyzontów".malloryknox pisze: ↑śr kwie 01, 2026 12:38 pm Przeczytałam całą dyskusję i dochodzę do wniosku, że sama nie wiesz, o co ci chodzi. Czepiasz się słówek, bo brakuje ci argumentów. Raz piszesz jedno, raz piszesz drugie. Lejesz wodę, bredząc coś o empatii, o tym, że sprawy nie są takie proste, na jakie się wydają. Ktoś tu napisał o wyuczonej bezradności - zapoznaj się z tym terminem, bardzo ważny aspekt w tej dyskusji, może poszerzysz w ten sposób horyzonty.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Tacy mansplainerzy też są wysoko irytujący. Ale na nich czasem wystarczy jedno spojrzenie i kończą się wygłupiać. Alternatywnie w odpowiedzi na ich mansplaining można zacząć im tłumaczyć jak dziecku, dlaczego nie muszą tobie tłumaczyć jak dzieckodziwnerzeczy pisze: ↑śr kwie 01, 2026 12:46 pm Najgorsze jest to, że zauważyłam, że kolega z pracy zaczął traktować nas jakbyśmy nie ogarniały podstaw i tłumaczy nam najprostsze rzeczy. Mam wrażenie, że przez ciągłe gadanie starszych koleżanek uwierzył, że jesteśmy mniej kompetentne. Wcześniej taki nie był, a pracujemy już razem przez dość długi czas. Chyba kilka lat słuchania tego "my kobiety…" zrobiło swoje.
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1793
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Też się z tym spotkałam, ale to jest niezależne od wieku. W mojej branży starsze kobiety to już są twarde baby i niczego urokiem i udawaną nieporadnością nie zdziałają. Choćby chciały. :D No i to pojedyńcze sztuki, które znam. Młodsze często na tym jadą, jako na strategii przetrwania, bo mogą.dziwnerzeczy pisze: ↑śr kwie 01, 2026 12:22 pm Dla mnie ciekawym doświadczeniem jest praca z dużo starszymi koleżankami (o 25-30 lat starszymi). To jest zupełnie inna mentalność (niż moja).
Taka koleżanka popełni w pracy błąd i wyjaśni, że "jestem kobietą. My nie myślimy", albo "my kobiety takie jesteśmy".
Kolega z pracy przejdzie obok poirytowany, a ona powie "ma nas dość. My kobiety tak gadamy cały dzień, a on musi słuchać".
Dużo jest tam tego "my kobiety...".
Ale w sumie... Były też koleżanki w moim wieku, które wszystko tłumaczyły swoim albo twoim okresem.
Gorszy nastrój, bo (wstaw powód) - "Haha. Jesteś przed, w trakcie czy po okresie?".
Dosyć częste jest, że dziewczyna na kogoś nawerzeszczy lub ma focha i potem tłumaczy to układem planet czy innymi bzdurami. Ale faceci mają podobne tłumaczenia, tylko im się wybacza błędy (np. jako element nauki a nie z powodu płci).
-
malloryknox
O jezu, od razu mi się przypomina Jessica Mercedes z rokiem konia, lwem w paszczy i szamańskim kadzidłem. Nie mogę słuchać takich wypocin. Zawsze to wiatr zawiał w Chinach i dlatego nie mogłem uprać tych gaciRzeka.chaosu pisze: ↑śr kwie 01, 2026 1:05 pm Też się z tym spotkałam, ale to jest niezależne od wieku. W mojej branży starsze kobiety to już są twarde baby i niczego urokiem i udawaną nieporadnością nie zdziałają. Choćby chciały. :D No i to pojedyńcze sztuki, które znam. Młodsze często na tym jadą, jako na strategii przetrwania, bo mogą.
Dosyć częste jest, że dziewczyna na kogoś nawerzeszczy lub ma focha i potem tłumaczy to układem planet czy innymi bzdurami. Ale faceci mają podobne tłumaczenia, tylko im się wybacza błędy (np. jako element nauki a nie z powodu płci).
Lol, what? Zresztą szkoda gadać.malloryknox pisze: ↑śr kwie 01, 2026 1:06 pm Niuansem dla ciebie jest baba siedząca w domu na dupie i chłop, przynoszący pieniądze. Czas na powtórkę z historii.
- berry blast
- DramaQueen
- Posty: 2647
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
nie lubię prima aprilis i jest to taki głupi dzień bo nie wiadomo kiedy ktoś jednak mówi prawdę.
kiedyś w prima aprilis znajomej zdechł kot i zadzwoniła do mnie z płaczem a ja haha lol bardzo śmieszne, weź.
a inna znajoma jak zaczęła rodzić w prima aprilis to jej własny mąż nie uwierzył.
kiedyś w prima aprilis znajomej zdechł kot i zadzwoniła do mnie z płaczem a ja haha lol bardzo śmieszne, weź.
a inna znajoma jak zaczęła rodzić w prima aprilis to jej własny mąż nie uwierzył.
-
Welociraptor1
- Gacie z oceanu
- Posty: 40
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
Nie, to Ty zaczęłaś do dyskusji o podziale 50/50 narzucać swoje interpretacje o leniwej bezrobotnej żonie, wychowującej dorosłego jedynaka. Chyba większość uczestników dyskusji zgodzi się z Twoim pierwszym akapitem, że należy dbać o swoje życie zawodowe i finanse. Też tak zresztą uważam.prettynpetty pisze: ↑śr kwie 01, 2026 12:23 pm Ludzie na wątku piszą: w dzisiejszych czasach mądre kobiety po prostu pracują i dbają o własną niezależność i bezpieczeństwo finansowe, zostanie w domu z jednym dzieckiem i bez pracy jest głupim podejściem i krzywdą wobec własnej przyszłości
Verbena95:HEJtErY na tym wątku każą kobietom pracować, nie rozumieją że nie każda kobieta chce pracować, niektóre chcą tylko siedzieć w domu i nic nie robić poza ogarnianiem podstaw, hejtery okropne brak logiki brak empatii badania psychologiczne!!!!!
Swoją drogą, ciekawe, że w Twoich opowieściach z sali rozpraw decyzja o zostaniu w domu jakby wychodzi tylko od kobiety. Mąż nie namawiał żony do powrotu do pracy po odchowaniu dziecka? A może utwierdzał żonę, że "nie opłaca się" żeby szła do pracy za minimalną, bo on zarobi, a ona zajmie się domem, co dziecko będzie siedziało w świetlicy?
A sytuacja, gdy jedno z pary leży i pachnie/sączy piwko, a drugie tyra w pracy i domu, nie jest zdrowa nigdy.
-
prettynpetty
- Migocząca Świeczka
- Posty: 351
- Rejestracja: śr paź 15, 2025 11:27 am
Zachęta do zostania w domu wychodzi i wcale nie tak rzadko od mężczyzn ale żadna kobieta nie powinna być tak głupia że będzie siedzieć w domu i do 18 dochowywać jedynaka - a potem co? Zero pracy, zero oszczędności, zero perspektyw - tylko płacz w sądzie że się należy pół majątku męża za te 18 lat wstawiania prania i wyjmowania ze zmywarki przez ciezkopracującą.Welociraptor1 pisze: ↑śr kwie 01, 2026 2:03 pm Nie, to Ty zaczęłaś do dyskusji o podziale 50/50 narzucać swoje interpretacje o leniwej bezrobotnej żonie, wychowującej dorosłego jedynaka. Chyba większość uczestników dyskusji zgodzi się z Twoim pierwszym akapitem, że należy dbać o swoje życie zawodowe i finanse. Też tak zresztą uważam.
Swoją drogą, ciekawe, że w Twoich opowieściach z sali rozpraw decyzja o zostaniu w domu jakby wychodzi tylko od kobiety. Mąż nie namawiał żony do powrotu do pracy po odchowaniu dziecka? A może utwierdzał żonę, że "nie opłaca się" żeby szła do pracy za minimalną, bo on zarobi, a ona zajmie się domem, co dziecko będzie siedziało w świetlicy?
A sytuacja, gdy jedno z pary leży i pachnie/sączy piwko, a drugie tyra w pracy i domu, nie jest zdrowa nigdy.
Przecież moja dyskusja jest głównie z jedną dziewczyną tutaj która uważa że można całe życie się lenić jak już się jedno dziecko obrodziło i uwiesić na mężu, a my nie mamy prawa oceniać „bo są różne sytuacje w życiu”
Najczęściej sytuacja jest taka, że kobieta po prostu do pracy się nie garnie i tyle, takie sytuacje że to mąż obsypuje miłością i mówi „ja przynoszę 50k, co będziesz szła do pracy za 5k” też się zdarza ale nie jest tak częsta, jak po prostu kobieta- pasożyt, zawód i powołanie maDka jednego dziecka
Ostatnio zmieniony śr kwie 01, 2026 2:29 pm przez prettynpetty, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Welociraptor1
- Gacie z oceanu
- Posty: 40
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
Tu się zgadzam na 100%, podajemy sobie rączki i już się nie bijemyprettynpetty pisze: ↑śr kwie 01, 2026 2:27 pm Zachęta do zostania w domu wychodzi i wcale nie tak rzadko od mężczyzn ale żadna kobieta nie powinna być tak głupia że będzie siedzieć w domu i do 18 dochowywać jedynaka - a potem co? Zero pracy, zero oszczędności, zero perspektyw - tylko płacz w sądzie że się należy pół majątku męża za te 18 lat wstawiania prania i wyjmowania ze zmywarki przez ciezkopracującą.
-
prettynpetty
- Migocząca Świeczka
- Posty: 351
- Rejestracja: śr paź 15, 2025 11:27 am
Inna moja niepopularna opinia:
Dzieci to nie zabezpieczenie dla rodziców na starość. Robienie sobie dziecka z myślą że „na starość nie nie będzie miał kto wody podać” i z myślą że ktoś się będzie musiał nami zająć po 70 to szczyt egoizmu. Nie możemy sprowadzać na świat człowieka z oczekiwaniem, że odłoży potem swoje życie na bok k będzie nam zmieniał pieluchy i wspierał nas finansowo, bo my za życia nie zadbaliśmy o swoje zabezpieczenie. Uważam że dzieci nie są nic dłużne rodzicom, bo to że je wychowali po sprowadzeniu na świat to minimum do którego byli zobowiązani - nikt nie kazał się rozmnażać.
Świat się zmienia i nie każdy teraz chce być męczennikiem i oddawać x lat swojego życia na zajmowanie się rodzicem, który właśnie dzieci robił po to, żeby się miał kto zajmować na starość.
Niektórzy rodzice też są roszczeniowi - ledwo dziecko 18 lat skończyło a już do roboty je wysyłają żeby się dokładało do rachunków i opłat, płaciło za jedzenie itd
Ostatnio słyszałam też, że mają być jakieś zmiany w prawie bo to absurd że nawet wnuki mają opłaca pobyt dziadka w dps - strasznie mnie wzburzyła historia 8-letniej Wiktorii, od której urzędasy domagały się pokrycia kosztów pobytu dziadka w DPS - dziadka który był alkoholikiem i którego nie znała całe życie, bo ten sam nie miał dochodu, który by te koszty pokrył. Jest to dla mnie niepojęte że 2,3,4 tys z twoich dochodów może być ci zabierane co miesiąc na pobyt w dps wyrodnej najbliższej rodziny jeśli ta nie ma środków, a zadecydować może o tym jakaś Halina z urzędu w wypizdowie wyższym.
https://uwaga.tvn.pl/reportaze/absurdal ... -st8909517
Dzieci to nie zabezpieczenie dla rodziców na starość. Robienie sobie dziecka z myślą że „na starość nie nie będzie miał kto wody podać” i z myślą że ktoś się będzie musiał nami zająć po 70 to szczyt egoizmu. Nie możemy sprowadzać na świat człowieka z oczekiwaniem, że odłoży potem swoje życie na bok k będzie nam zmieniał pieluchy i wspierał nas finansowo, bo my za życia nie zadbaliśmy o swoje zabezpieczenie. Uważam że dzieci nie są nic dłużne rodzicom, bo to że je wychowali po sprowadzeniu na świat to minimum do którego byli zobowiązani - nikt nie kazał się rozmnażać.
Świat się zmienia i nie każdy teraz chce być męczennikiem i oddawać x lat swojego życia na zajmowanie się rodzicem, który właśnie dzieci robił po to, żeby się miał kto zajmować na starość.
Niektórzy rodzice też są roszczeniowi - ledwo dziecko 18 lat skończyło a już do roboty je wysyłają żeby się dokładało do rachunków i opłat, płaciło za jedzenie itd
Ostatnio słyszałam też, że mają być jakieś zmiany w prawie bo to absurd że nawet wnuki mają opłaca pobyt dziadka w dps - strasznie mnie wzburzyła historia 8-letniej Wiktorii, od której urzędasy domagały się pokrycia kosztów pobytu dziadka w DPS - dziadka który był alkoholikiem i którego nie znała całe życie, bo ten sam nie miał dochodu, który by te koszty pokrył. Jest to dla mnie niepojęte że 2,3,4 tys z twoich dochodów może być ci zabierane co miesiąc na pobyt w dps wyrodnej najbliższej rodziny jeśli ta nie ma środków, a zadecydować może o tym jakaś Halina z urzędu w wypizdowie wyższym.
https://uwaga.tvn.pl/reportaze/absurdal ... -st8909517
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 498
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Tym bardziej, że nikt z nas na ten świat się sam nie pchał.prettynpetty pisze: ↑śr kwie 01, 2026 2:40 pm Inna moja niepopularna opinia:
Dzieci to nie zabezpieczenie dla rodziców na starość. Robienie sobie dziecka z myślą że „na starość nie nie będzie miał kto wody podać” i z myślą że ktoś się będzie musiał nami zająć po 70 to szczyt egoizmu. Nie możemy sprowadzać na świat człowieka z oczekiwaniem, że odłoży potem swoje życie na bok k będzie nam zmieniał pieluchy i wspierał nas finansowo, bo my za życia nie zadbaliśmy o swoje zabezpieczenie. Uważam że dzieci nie są nic dłużne rodzicom, bo to że je wychowali po sprowadzeniu na świat to minimum do którego byli zobowiązani - nikt nie kazał się rozmnażać.
Świat się zmienia i nie każdy teraz chce być męczennikiem i oddawać x lat swojego życia na zajmowanie się rodzicem, który właśnie dzieci robił po to, żeby się miał kto zajmować na starość.
Niektórzy rodzice też są roszczeniowi - ledwo dziecko 18 lat skończyło a już do roboty je wysyłają żeby się dokładało do rachunków i opłat, płaciło za jedzenie itd
Ostatnio słyszałam też, że mają być jakieś zmiany w prawie bo to absurd że nawet wnuki mają opłaca pobyt dziadka w dps - strasznie mnie wzburzyła historia 8-letniej Wiktorii, od której urzędasy domagały się pokrycia kosztów pobytu dziadka w DPS - dziadka który był alkoholikiem i którego nie znała całe życie, bo ten sam nie miał dochodu, który by te koszty pokrył. Jest to dla mnie niepojęte że 2,3,4 tys z twoich dochodów może być ci zabierane co miesiąc na pobyt w dps wyrodnej najbliższej rodziny jeśli ta nie ma środków, a zadecydować może o tym jakaś Halina z urzędu w wypizdowie wyższym.
https://uwaga.tvn.pl/reportaze/absurdal ... -st8909517
Ogółem prawo jest chore z tym jak traktowana jest odpowiedzialność za rodzinę, że wnuki są odpowiedzialne za dziadków których nie znały lub za rodziców patologicznych albo po prostu złych ludzi. Najgorzej jak nie znasz rodzica, całe życie cię olewał ale ja zaczynasz pracować i zarabiać to ten może się domagać alimentów albo co gorsza spadku po bezdzietnym dziecku. I to jeszcze ma do tego prawo.
- iksde12345
- LouiBag
- Posty: 316
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Ja mam starego, który całe życie miał mnie w d..., olewał, od 10 lat nie mam z nim kontaktu i boję się, ze mnie pozwie o alimenty. Czy można jakoś przeciwdziałać tym?chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr kwie 01, 2026 3:18 pm Tym bardziej, że nikt z nas na ten świat się sam nie pchał.
Ogółem prawo jest chore z tym jak traktowana jest odpowiedzialność za rodzinę, że wnuki są odpowiedzialne za dziadków których nie znały lub za rodziców patologicznych albo po prostu złych ludzi. Najgorzej jak nie znasz rodzica, całe życie cię olewał ale ja zaczynasz pracować i zarabiać to ten może się domagać alimentów albo co gorsza spadku po bezdzietnym dziecku. I to jeszcze ma do tego prawo.
-
anka202000
- Mokra Włoszka
- Posty: 58
- Rejestracja: pt mar 15, 2024 5:01 pm
Moja niepopularna opinia…
Uważam, że coś takiego jak dysleksja nie istnieje. Moim zdaniem jest to wymysł rodziców, którzy chcieli żeby ich dzieci miały łatwiej….
Dodatkowo uważam, że jakby ludzie więcej czytali to nie walili by takich błędów ortograficznych.
Jestem jeszcze z epoki gimnazjum i jak sobie przypomnę tych wszystkich „ dyslektyków „ którzy mieli inne sprawdziany albo wydłużony czas na egzaminach to mnie cholera bierze.
Uważam, że coś takiego jak dysleksja nie istnieje. Moim zdaniem jest to wymysł rodziców, którzy chcieli żeby ich dzieci miały łatwiej….
Dodatkowo uważam, że jakby ludzie więcej czytali to nie walili by takich błędów ortograficznych.
Jestem jeszcze z epoki gimnazjum i jak sobie przypomnę tych wszystkich „ dyslektyków „ którzy mieli inne sprawdziany albo wydłużony czas na egzaminach to mnie cholera bierze.
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 498
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Hahahaha zapewniam cię, że to istnieje i jest w 100% prawdziwe. Wiem to z tzw pierwszej ręki. Możesz czytać do woli i to trochę pomaga ale jak masz dysleksję czy inne dys, to i tak będziesz to mieć. Ale najłatwiej powiedzieć, że to wymysł jak się czegoś nie rozumie.anka202000 pisze: ↑śr kwie 01, 2026 3:48 pm Moja niepopularna opinia…
Uważam, że coś takiego jak dysleksja nie istnieje. Moim zdaniem jest to wymysł rodziców, którzy chcieli żeby ich dzieci miały łatwiej….
Dodatkowo uważam, że jakby ludzie więcej czytali to nie walili by takich błędów ortograficznych.
Jestem jeszcze z epoki gimnazjum i jak sobie przypomnę tych wszystkich „ dyslektyków „ którzy mieli inne sprawdziany albo wydłużony czas na egzaminach to mnie cholera bierze.
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 498
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Pozwać Cię może ale niekoniecznie wygra w sądzie. Tyle, że będzie Cię to kosztowało biegania po sądach i udowadniania, że cię olewał. Musiałabyś zapytać prawnika ale tak z góry to chyba się nie da zabezpieczyć przed tym. A szkoda powinna być taka możliwość żeby wystąpić o jakieś prawne odcięcie od takich ludzi i zaprzestanie uznawania ich jako rodziny jeśli cię opuścili ja byłaś mała i nie było nigdy więzi rodzinnej.iksde12345 pisze: ↑śr kwie 01, 2026 3:23 pm Ja mam starego, który całe życie miał mnie w d..., olewał, od 10 lat nie mam z nim kontaktu i boję się, ze mnie pozwie o alimenty. Czy można jakoś przeciwdziałać tym?
Jak chodziłam do gimnazjum 20 lat temu dysleksję w klasie miało może jedno dziecko.chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr kwie 01, 2026 3:53 pm Hahahaha zapewniam cię, że to istnieje i jest w 100% prawdziwe. Wiem to z tzw pierwszej ręki. Możesz czytać do woli i to trochę pomaga ale jak masz dysleksję czy inne dys, to i tak będziesz to mieć. Ale najłatwiej powiedzieć, że to wymysł jak się czegoś nie rozumie.
Teraz praktycznie każde ma wydłużony czas pisania egzaminów bo jest dyslektykiem, ma stwierdzone problemy ze skupieniem, przetwarzaniem i inne wyimaginowane choroby.
Podejście szkoły, które polega na nie zadawaniu zadań bo ojej ojej jeszcze Brajan się przemęczy w domu odrabiając pracę domową też nie pomaga. Zamiast pracy domowej Brajan usiądzie przy konsoli czy tablecie, będzie kompletnie pochłonięty grą, ale spoczko, po co stresować dzieci
Dla mnie równouprawnienie polega na tym, że obie strony mają obowiązki zawodowe i domowe.Jennifer pisze: ↑śr kwie 01, 2026 12:08 pm Już kiedyś pisałam w tym wątku na temat bezsensu przeliczania na złotówki tej ''nieodpłatnej pracy kobiet''. XXI wiek, a my nadal usprawiedliwiamy baby, które mogłyby pójść do pracy, ale wolą ciągnąć kasę od męża, oddać dziecko do przedszkola i cały dzień oglądać seriale. Pracowałam kiedyś w przedszkolu i był tam ogrom dzieci, których niepracujące mamy przyprowadzały jeszcze przed otwarciem placówki i odbierały pięć minut przed zamknięciem. A później gadka, że ''ich pracą jest zajmowanie się dziećmi'' xd
Tak świat został skonstruowany, że trzeba pracowac, by mieć pieniądze. Niech to będzie moją niepopularną opinią, ale kobiety, które świadomie rezygnują z pracy na rzecz siedzenia w domu, są po prostu nierozsądne i nieodpowiedzialne. Nie mówiąc już o tym, jaki przykład dają swoim dzieciom - szczególnie córkom. A pieprzenie o empatii skomentuję tylkoNie mam empatii dla czyjegoś braku mózgu i wyobraźni.
“Praca w domu to też praca” - jasne, zatem jeśli kobieta pracuje robiąc obiad a facet pracuje kosząc trawę to oboje wykonują pracę.
Jesli jedna strona nie wykonuje pracy zarobkowej to dysproporcja czasu, obowiązków i finansowa.
Nikt mi nie powie, że mama która zostawia dziecko w szkole czy przedszkolu ma dużo obowiązków w domu i jest zmęczona.
Sama pracuje 8-10 h w pracy, a potrafię ogarnąć dom w 2-3 h z obiadem. Co zatem z pozostałym czasem kobiet niepracujących ?
Afirmacje, rozwój osobisty, seriale, chodzenie na pilates w trakcie dnia i robienie zakupów w fancy warzywniaku ? O ile mieszkasz w mieście, bo jak na wiosce to chyba atrakcją jest wyjście do sklepu na D. lub do kościoła.
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 498
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Pewnie miało więcej ale kiedyś się tego nie diagnozowało. Jak chodziłam do szkoły, to nie miałam opcji dłuższego pisania egzaminów. Dopiero na studiach skorzystałam z tej opcji i to bardzo mi pomagało, bo część czasu potrzebnego na pisanie musiałam poświęcać na przepisywanie zadań żeby dało się je rozczytać, poprawianie błędów i sprawdzanie liczb. Bo ja liczby też przekręcam. W głowie mam dobre ale jak przychodzi do zapisania ręcznie, to pisze złe cyfry lub zamieniam miejscami i tego mój mózg nie potrafi zmienić. Czytanie nic tu nie pomaga a jedynie sumienne sprawdzanie tego co się napisalo. I na to jest właśnie ten dodatkowy czas.Oakoak pisze: ↑śr kwie 01, 2026 3:58 pm Jak chodziłam do gimnazjum 20 lat temu dysleksję w klasie miało może jedno dziecko.
Teraz praktycznie każde ma wydłużony czas pisania egzaminów bo jest dyslektykiem, ma stwierdzone problemy ze skupieniem, przetwarzaniem i inne wyimaginowane choroby.
Podejście szkoły, które polega na nie zadawaniu zadań bo ojej ojej jeszcze Brajan się przemęczy w domu odrabiając pracę domową też nie pomaga. Zamiast pracy domowej Brajan usiądzie przy konsoli czy tablecie, będzie kompletnie pochłonięty grą, ale spoczko, po co stresować dzieci
Wiesz że powodem wydłużenia czasu pisania egzaminu może być alergia u dziecka ?chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr kwie 01, 2026 4:12 pm Pewnie miało więcej ale kiedyś się tego nie diagnozowało. Jak chodziłam do szkoły, to nie miałam opcji dłuższego pisania egzaminów. Dopiero na studiach skorzystałam z tej opcji i to bardzo mi pomagało, bo część czasu potrzebnego na pisanie musiałam poświęcać na przepisywanie zadań żeby dało się je rozczytać, poprawianie błędów i sprawdzanie liczb. Bo ja liczby też przekręcam. W głowie mam dobre ale jak przychodzi do zapisania ręcznie, to pisze złe cyfry lub zamieniam miejscami i tego mój mózg nie potrafi zmienić. Czytanie nic tu nie pomaga a jedynie sumienne sprawdzanie tego co się napisalo. I na to jest właśnie ten dodatkowy czas.
Resztę dopowiedz sobie sama
-
prettynpetty
- Migocząca Świeczka
- Posty: 351
- Rejestracja: śr paź 15, 2025 11:27 am
Dysleksja istnieje ale jest po prostu bardzo często nadużywana przez różnej maści leni, bumelantów i rodziców… po prostu nie najostrzejszych edek w piórniku. Naprawdę dysleksję ma zapewne x% z tych, którzy mają ją orzeczoną. Sama znałam przypadek „dyslektyczki”, która po prostu była nieukiem i mam znalazła sposób, żeby ciut ulżyć dziecku, dodatkowy czas na egzaminie? Każdemu się przyda.anka202000 pisze: ↑śr kwie 01, 2026 3:48 pm Moja niepopularna opinia…
Uważam, że coś takiego jak dysleksja nie istnieje. Moim zdaniem jest to wymysł rodziców, którzy chcieli żeby ich dzieci miały łatwiej….
Dodatkowo uważam, że jakby ludzie więcej czytali to nie walili by takich błędów ortograficznych.
Jestem jeszcze z epoki gimnazjum i jak sobie przypomnę tych wszystkich „ dyslektyków „ którzy mieli inne sprawdziany albo wydłużony czas na egzaminach to mnie cholera bierze.
Tam samo jak wymówki że tabletki antykoncepcyjne spowodowały tycie - ale też u niektórych i też sam ten organizm jednak z niczego nagle 30 kg dodatkowego tłuszczu nie wyprodukuje. Po prostu przestaje się ruszać, zaczyna żreć kalorie ponad miarę - meh, to antykoncepcja te 3 oponkę mi wychodowala, nie pizza o 22.
Albo wymówki osób otyłych w stylu - „ja jem bardzo mało, nie dojadam, a nie mogę schudnąć” - jasne, są takie osoby, ale x osób po prostu kłamie bo po kątach wpieprza jak dzik
ten dzik mnie zafascynował, hahahaprettynpetty pisze: ↑śr kwie 01, 2026 4:30 pm Dysleksja istnieje ale jest po prostu bardzo często nadużywana przez różnej maści leni, bumelantów i rodziców… po prostu nie najostrzejszych edek w piórniku. Naprawdę dysleksję ma zapewne x% z tych, którzy mają ją orzeczoną. Sama znałam przypadek „dyslektyczki”, która po prostu była nieukiem i mam znalazła sposób, żeby ciut ulżyć dziecku, dodatkowy czas na egzaminie? Każdemu się przyda.
Tam samo jak wymówki że tabletki antykoncepcyjne spowodowały tycie - ale też u niektórych i też sam ten organizm jednak z niczego nagle 30 kg dodatkowego tłuszczu nie wyprodukuje. Po prostu przestaje się ruszać, zaczyna żreć kalorie ponad miarę - meh, to antykoncepcja te 3 oponkę mi wychodowala, nie pizza o 22.
Albo wymówki osób otyłych w stylu - „ja jem bardzo mało, nie dojadam, a nie mogę schudnąć” - jasne, są takie osoby, ale x osób po prostu kłamie bo po kątach wpieprza jak dzik
- Anastazja_smietana
- GreckieWakacje
- Posty: 277
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Zgadzam się, ale większość ma inną narrację niestety. Przecież to co mówią te osoby jest wbrew prawu fizyki, chemii, natury. Organizm z powietrza nie wyprodukuje tłuszczu, musi mieć odpowiednie "Substraty" do reakcji syntezy. Gdyby było ich faktycznie mało, podczas deficytu, to by nie przybywało na wadze, no bo skąd.prettynpetty pisze: ↑śr kwie 01, 2026 4:30 pm Dysleksja istnieje ale jest po prostu bardzo często nadużywana przez różnej maści leni, bumelantów i rodziców… po prostu nie najostrzejszych edek w piórniku. Naprawdę dysleksję ma zapewne x% z tych, którzy mają ją orzeczoną. Sama znałam przypadek „dyslektyczki”, która po prostu była nieukiem i mam znalazła sposób, żeby ciut ulżyć dziecku, dodatkowy czas na egzaminie? Każdemu się przyda.
Tam samo jak wymówki że tabletki antykoncepcyjne spowodowały tycie - ale też u niektórych i też sam ten organizm jednak z niczego nagle 30 kg dodatkowego tłuszczu nie wyprodukuje. Po prostu przestaje się ruszać, zaczyna żreć kalorie ponad miarę - meh, to antykoncepcja te 3 oponkę mi wychodowala, nie pizza o 22.
Albo wymówki osób otyłych w stylu - „ja jem bardzo mało, nie dojadam, a nie mogę schudnąć” - jasne, są takie osoby, ale x osób po prostu kłamie bo po kątach wpieprza jak dzik
Wierzę, że niektóre schorzenia mogą powodować wzmożony aptetyt, zaburzone uczucie sytości, food noise, czy nawet zbieranie wody, ale w dalszym ciągu bezpośrednią przyczyną tycia jest nadmiar spożywanych kalorii.
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 498
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
I dobrze, że teraz są takie udogodnienia. Znaczy zależy jaka alergia, bo jak mają wydłużony czas z powodu alergii na ostrygi to wiadomo, że ściema. Jak masz silną reakcję, to się zdycha jakby się było chorym. Jak jesteś na lekach to jakby być chorym i na kacu jednocześnie. Więc nic przyjemnego w takim stanie pisać egzaminy. Mam alergię na kurz i silna na pyłki, dla mnie wiosna w szkole to była mordęga. A nie da się po prostu nie chodzić do szkoły przez kilka tygodni czy miesięcy w roku aż alergia ustąpi.
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1793
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Jest jeszcze coś takiego jak pot i kupa. :D Nie wszystko, co zjesz zostaje w organizmie. Niektórzy nadmiar wydalają / spalają, inni wysysają i magazynują wszystko.Anastazja_smietana pisze: ↑śr kwie 01, 2026 4:46 pm Zgadzam się, ale większość ma inną narrację niestety. Przecież to co mówią te osoby jest wbrew prawu fizyki, chemii, natury. Organizm z powietrza nie wyprodukuje tłuszczu, musi mieć odpowiednie "Substraty" do reakcji syntezy. Gdyby było ich faktycznie mało, podczas deficytu, to by nie przybywało na wadze, no bo skąd.
Wierzę, że niektóre schorzenia mogą powodować wzmożony aptetyt, zaburzone uczucie sytości, food noise, czy nawet zbieranie wody, ale w dalszym ciągu bezpośrednią przyczyną tycia jest nadmiar spożywanych kalorii.
Mój mąż i jego rodzina należą do nietyjących. Mogą sobie jeść ile chcą, siedzieć, zagryzać 3 ciastami i nie przytyją.