Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
howave7707

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: howave7707 »

PrincessKitty pisze: śr mar 04, 2026 5:19 pm +ogólny pomysł na siebie. Jestem po kierunku humanistycznym właśnie na UJ (nie prawo ani żadna z filologii) i większość osób ode mnie z roku (licencjat skończyło ok. 60 osób) pracuje zgodnie z wykształceniem lub w branży w jakiś sposób powiązanej. Z tego, co wiem, to inną ścieżkę obrali ludzie, którzy albo się totalnie przebranżawiali (np. jedna moja koleżanka odkryła w sobie gigantyczny talent do modeli statystycznych dzięki typowemu "zapychaczowi" z zakresu ekonometrii na studiach humanistycznych :D), albo byli tłukami i stałymi bywalcami sesji poprawkowych.

Ogarnięty socjolog/politolog/historyk/kulturoznawca/inna osoba po kierunku humanistycznym uważanym za "mało prestiżowy" prędzej sobie ogarnie fajną, ciekawą pracę, aniżeli przeciętniak po kierunku technicznym.

Dodam jeszcze, że uważam za bezsensowne pchanie się w Polsce na kierunki typu inżyniera biomedyczna czy biotechnologia- studia są trudne, a pracy w naszym kraju po nich nie ma ;) Tak samo na uczelniach "technicznych" większość kierunków oprócz architektury/budownictwa/automatyki i robotyki/geodezji to są gównokierunki, po których większość osób idzie do korpo ;)
Teraz na politechnikach jest boom na automatykę i robotykę, bo rynek się już przesycił informatykami, ale po tym pierwszym też łatwo w Polsce nie jest, większość znajomych po tym kierunku została „zwykłymi” programistami w korpo. Więc niestety może się skończyć jak z biotechnologią, studia bardzo trudne, ale mało kto załapie się do branży. A pod względem automatyzacji jesteśmy w ogonie Europy, nawet na Węgrzech jest lepiej.
PrincessKitty
Mokra Włoszka
Posty: 51
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

howave7707 pisze: śr mar 04, 2026 5:34 pm Teraz na politechnikach jest boom na automatykę i robotykę, bo rynek się już przesycił informatykami, ale po tym pierwszym też łatwo w Polsce nie jest, większość znajomych po tym kierunku została „zwykłymi” programistami w korpo. Więc niestety może się skończyć jak z biotechnologią, studia bardzo trudne, ale mało kto załapie się do branży. A pod względem automatyzacji jesteśmy w ogonie Europy, nawet na Węgrzech jest lepiej.
O, nawet nie wiedziałam o boomie na automatykę- właśnie za to cenię sobie fora internetowe, zawsze można czegoś ciekawego się dowiedzieć :) Też wydaje mi się, że w Polsce nie ma zaplecza technologicznego ani dla studentów, ani dla absolwentów AiR oprócz wyjątków typu zespołów na AGH budujących małe statki kosmiczne czy coś w tym rodzaju :p Reszcie zostanie "tylko" przebranżowienie się na programistów.
Aleksandra_18
Mokra Włoszka
Posty: 54
Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm

Post autor: Aleksandra_18 »

Mój pierwszy kierunek studiów (nieukończony, rzucony po roku) był właśnie bardzo "praktyczny" i miała być po nim pewna praca - choć teraz to nie jest takie oczywiste, bo sytuacja zmieniła się dość mocno w ciągu kilku lat. Poszłam na inny kierunek, z tej samej "branży", ale niezbyt związany z poprzednim i na pewno nie taki perspektywiczny. No i na tym drugim kierunku odżyłam, jestem po pierwszym stopniu, za 4 miesiące bronię magistra. Nie żałuję swojego wyboru, nawet mimo średniej sytuacji na rynku pracy (choć obecnie pracuję na pół etatu w zawodzie, udało mi się załapać tuż po licencjacie). Wiem, że wyszłabym dużo gorzej, gdybym zacisnęła zęby i domęczyła licencjat na pierwszym kierunku, bo nie dość, że męczarnia to jeszcze niezbyt owocna ze względu na sytuację na rynku.
U mnie to nie był problem z ocenami, miałam dobre wyniki i na jednych, i na drugich studiach.
lalisa
DramaQueen
Posty: 2584
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

123wiosna123 pisze: śr mar 04, 2026 7:37 am Będąc juz trochę lat po studiach jak najbardziej rozumiem taka fiksacje na praktyczne kierunki studiów. Skonczylam studia które nie były w ogole praktyczne, byly z dupy i nie wiem po co w ogole tam poszłam. Poszłam bo miałam takie zainteresowania i co z tego. Teraz muszę zapieprzać po nocach i na zmiany ale mam swoje studia.
Teraz poszłabym medycynę czy cokolwiek praktycznego. Pomińmy to czy bym sie dostała ale tak, to jest bardzo wazne przy dalszym zyciu. Lepiej miec praktyczne studia, takie po których łatwo z pracą niz byle co bo zainteresowania. Bardzo żałuję ze nie poszłam w kierunku studiów, ogolnie nauki w kierunku który bylby oplacalny
To ja mam odwrotne myślenie. Uważam, że lepiej rozwijać w życiu dynaminę niż nie wiadomo ile się uczyć i marnować czas na bardzo ciężkie studia, których się nie czuje. Oczywiście dla przeciętnej osoby. Ja studia skończyłam tylko dla papierka, żałuję wybrania trudnych. Jak masz gadane, to nie zginiesz. Nawet mogę powiedzieć, ze się uwsteczniłam intelektualnie przez ostatnie lata, bo mi już na tym nie zależy. W korpo nigdy inteligencja ani wiedza mi się tak nie przydały jak pewność siebie, gadane i brak strachu przed działaniem. Znam wiele osób zdolniejszych ode mnie i bardziej pracowitych, które są w dupie zawodowo, bo nawet nie potrafią zawalczyć o siebie. Kiedyś zrobiłam koleżance w pracy wykład na temat szanowania siebie i stawiania granic, bo juz mi było jej szkoda. Dziewczynie każdy wkładał temat za tematem, a ona pokornie robiła po godzinach. Jak siebie nie szanujesz, to nikt cię nie będzie szanował. Ludzie latami liczą, że manna spadnie z nieba jak będą wystarczajaco ciężko pracować i uczyć się. Nie spadnie. Czasem więcej zawodowo da ci to, że na imprezie firmowej pośmiejesz się z kim trzeba niż 2 lata ciężkiej harówy, nadgodzin i robienia kolejnych studiów.
123wiosna123
Forma życia
Posty: 3677
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

lalisa pisze: śr mar 04, 2026 11:35 pm To ja mam odwrotne myślenie. Uważam, że lepiej rozwijać w życiu dynaminę niż nie wiadomo ile się uczyć i marnować czas na bardzo ciężkie studia, których się nie czuje. Oczywiście dla przeciętnej osoby. Ja studia skończyłam tylko dla papierka, żałuję wybrania trudnych. Jak masz gadane, to nie zginiesz. Nawet mogę powiedzieć, ze się uwsteczniłam intelektualnie przez ostatnie lata, bo mi już na tym nie zależy. W korpo nigdy inteligencja ani wiedza mi się tak nie przydały jak pewność siebie, gadane i brak strachu przed działaniem. Znam wiele osób zdolniejszych ode mnie i bardziej pracowitych, które są w dupie zawodowo, bo nawet nie potrafią zawalczyć o siebie. Kiedyś zrobiłam koleżance w pracy wykład na temat szanowania siebie i stawiania granic, bo juz mi było jej szkoda. Dziewczynie każdy wkładał temat za tematem, a ona pokornie robiła po godzinach. Jak siebie nie szanujesz, to nikt cię nie będzie szanował. Ludzie latami liczą, że manna spadnie z nieba jak będą wystarczajaco ciężko pracować i uczyć się. Nie spadnie. Czasem więcej zawodowo da ci to, że na imprezie firmowej pośmiejesz się z kim trzeba niż 2 lata ciężkiej harówy, nadgodzin i robienia kolejnych studiów.
Bez urazy ale robienie wykładu dziewczynie o tym jak ma sie zachowywac bo Ty tak uwazasz jest smieszne. To jej zycie i niech robi co chce, niech robi nadgodziny i cokolwiek. Nie jestes w jej butach wiec to jej sprawa. Juz to widzę jak ktos pracuje a inna laska podbija i robi wykłady na temat tego jak powinna sie zachowywac. To jest żenujące naprawde.
Zresztą caly twoja wypowiedź jest w takim tonie, jestes wygadana i wspaniałą wiec możesz robic ludziom wykład jak maja sie zachowyqac xd a świat i rynek pracy to nie tylko korporacja. Zreszta bardzo sie ciesze ze nie pracuje w miejscu gdzie nie liczą sie kompetencje i pracowitość tylko to z kim pójdziesz pogadać. Później sie to kończy ze ludzie którzy nic nie umieją maja stanowiska bo maja znajomości. No rzeczywiscie godne podziwu xd
Mualla
Tritonotti
Posty: 197
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:32 am

Post autor: Mualla »

Patrząc na swój przykład, powiem szczerze, że nie ma znaczenia jakie studia sie skończy a w jaki sposób pokieruje się swoją kariera. Najlepiej zacząć jak najszybciej i nie czekać aż minie 5 lat magisterki zaczynać od 0, podczas gdy niektórzy w Twoim wieku mają już 5 lat doświadczenia. I te pierwsze 5 lat po liceum, to często jest czas, gdy możesz odbywać staże, praktyki, pracę za najniższą krajową łapiąc doświadczenie. Natomiast kończąc studia, mając te dwadzieścia kilka lat, musząc zacząć się utrzymywać, wiadomym wyborem jest wybór pracy lepiej płatnej, ale bez możliwości pracy w zawodzie wtedy niejako zamykamy sobie tą ścieżkę.

Oczywiście moje spostrzeżenie nie dotyczy między innymi medycyny, bo to trochę inna specyfika. Nie słyszałam jeszcze żeby ktoś skończył medycynę i nie miał pracy.
lalisa
DramaQueen
Posty: 2584
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

123wiosna123 pisze: czw mar 05, 2026 7:42 am Bez urazy ale robienie wykładu dziewczynie o tym jak ma sie zachowywac bo Ty tak uwazasz jest smieszne. To jej zycie i niech robi co chce, niech robi nadgodziny i cokolwiek. Nie jestes w jej butach wiec to jej sprawa. Juz to widzę jak ktos pracuje a inna laska podbija i robi wykłady na temat tego jak powinna sie zachowywac. To jest żenujące naprawde.
Zresztą caly twoja wypowiedź jest w takim tonie, jestes wygadana i wspaniałą wiec możesz robic ludziom wykład jak maja sie zachowyqac xd a świat i rynek pracy to nie tylko korporacja. Zreszta bardzo sie ciesze ze nie pracuje w miejscu gdzie nie liczą sie kompetencje i pracowitość tylko to z kim pójdziesz pogadać. Później sie to kończy ze ludzie którzy nic nie umieją maja stanowiska bo maja znajomości. No rzeczywiscie godne podziwu xd
Widzisz, a ta dziewczyna była mi wdzięczna i jakiś czas później złożyła wypowiedzenie, bo znalazła lepszą pracę. :)
Nie napisałam, że nie liczą się kompetencje w miejscach gdzie pracuje, ale że znam osoby bardziej kompetentne ode mnie, które są cytuję "w dupie zawodowo", bo nie umieją o siebie zawalczyć. Korporacja to nie miejsce, gdzie szef przyjdzie prosić cię na kolanach, żebyś wziął podwyżkę. To nie jest szkoła, gdzie wystarczy mieć 5. Dlatego radzę ludziom, żeby pilnować swoich spraw, a nie tylko skupiać się na tym, aby dowieźć jeszcze więcej, jeszcze mocniej, jeszcze bardziej się uczyć w zamian za jedno wielkie jajo. Co do wygadania, to tak jest to ważne. Możesz być przeciętnym np. programistą, ale mieć stanowisko liderskie, bo umiesz rozmawiać z klientem, a twoi koledzy wymiatacze ledwo "eee" wydukają. Nikt nie chce z takimi rozmawiać, klient narzeka. Nie zawsze rozmawia tech z techem, marketing z marketingiem czy księgowość z księgowością. Czasem rozmawia tech z biznesem. Kompetencje miękkie są bardzo ważne. Taki był sens mojego posta. Jak nie rozmawiasz z ludźmi, to nikt cię nawet nie zauważy w strukturze.
Ostatnio zmieniony czw mar 05, 2026 9:15 am przez lalisa, łącznie zmieniany 1 raz.
Hunde
Modna
Posty: 414
Rejestracja: czw lut 13, 2025 7:23 pm

Post autor: Hunde »

Mualla pisze: czw mar 05, 2026 8:48 am Patrząc na swój przykład, powiem szczerze, że nie ma znaczenia jakie studia sie skończy a w jaki sposób pokieruje się swoją kariera. Najlepiej zacząć jak najszybciej i nie czekać aż minie 5 lat magisterki zaczynać od 0, podczas gdy niektórzy w Twoim wieku mają już 5 lat doświadczenia. I te pierwsze 5 lat po liceum, to często jest czas, gdy możesz odbywać staże, praktyki, pracę za najniższą krajową łapiąc doświadczenie. Natomiast kończąc studia, mając te dwadzieścia kilka lat, musząc zacząć się utrzymywać, wiadomym wyborem jest wybór pracy lepiej płatnej, ale bez możliwości pracy w zawodzie wtedy niejako zamykamy sobie tą ścieżkę.

Oczywiście moje spostrzeżenie nie dotyczy między innymi medycyny, bo to trochę inna specyfika. Nie słyszałam jeszcze żeby ktoś skończył medycynę i nie miał pracy.
Zgadzam się, tylko warto dla przyszłej kariery mieć w CV te wartościowe staże/praktyki. Niby mówią, że prace w gastro pokazują, że ktoś jest pracowity, zaangażowany, potrafi pracować z ludźmi i gasić pożary więc to pomaga w zdobyciu później lepszej pracy. Przekonuje się z życia, że niestety nie :(. Nikogo to później nie obchodzi, że mając 20 lat pracowało się na wyspie w galerii handlowej lub cukierni. To niestety prace wykonywane z konieczności i dla utrzymania się. Na pracodawcach w innych branżach nie robi to wrażenia. Za to jest pułapka utknięcia w tej branży na długie lata.
lalisa
DramaQueen
Posty: 2584
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Hunde pisze: czw mar 05, 2026 9:15 am Zgadzam się, tylko warto dla przyszłej kariery mieć w CV te wartościowe staże/praktyki. Niby mówią, że prace w gastro pokazują, że ktoś jest pracowity, zaangażowany, potrafi pracować z ludźmi i gasić pożary więc to pomaga w zdobyciu później lepszej pracy. Przekonuje się z życia, że niestety nie :(. Nikogo to później nie obchodzi, że mając 20 lat pracowało się na wyspie w galerii handlowej lub cukierni. To niestety prace wykonywane z konieczności i dla utrzymania się. Na pracodawcach w innych branżach nie robi to wrażenia. Za to jest pułapka utknięcia w tej branży na długie lata.
Dokładnie tak jest. Wiele stanowisk to ślepe uliczki w CV i potem ciężko się z nich wygrzebać, żeby dostać jakąś inną pracę. Dla mnie takim stanowiskiem była recepcjonistka. Miałam wrażenie, że to jakiś stygmat w CV mówiący, że nie mogę robić nic poważnego. Wiem, że dziewczyny ze sklepów też często mają takie problemy.
Hunde
Modna
Posty: 414
Rejestracja: czw lut 13, 2025 7:23 pm

Post autor: Hunde »

Pokolenie Z to powiew powietrza w skostniałym rynku pracy. Wreszcie stawiają na swoim i nie cieszą się, że robią za darmo, bo chociaż mają robotę. Kibicuje im, żeby nie zmienili się pod wpływem dziadersów i zachowali swoje ideały. Denerwują mnie artykuły w internecie jakie to pokolenie Z jest roszczeniowe i leniwe. Myślę, że to jednak dla zasięgów powstaje i komentarzy boomerów „kiedyś to było”.
Mualla
Tritonotti
Posty: 197
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:32 am

Post autor: Mualla »

Hunde pisze: czw mar 05, 2026 9:15 am Zgadzam się, tylko warto dla przyszłej kariery mieć w CV te wartościowe staże/praktyki. Niby mówią, że prace w gastro pokazują, że ktoś jest pracowity, zaangażowany, potrafi pracować z ludźmi i gasić pożary więc to pomaga w zdobyciu później lepszej pracy. Przekonuje się z życia, że niestety nie :(. Nikogo to później nie obchodzi, że mając 20 lat pracowało się na wyspie w galerii handlowej lub cukierni. To niestety prace wykonywane z konieczności i dla utrzymania się. Na pracodawcach w innych branżach nie robi to wrażenia. Za to jest pułapka utknięcia w tej branży na długie lata.
Tak dokładnie, to miałam na myśli, że na przykład możesz wybrać jakiś staż za słabe pieniądze, ale w jakiejś konkretnej branży powiedzmy finansowej, niż na przykład pracę sekretarki/sprzedawcy etc. gdzie zarobisz powiedzmy te kilkaset złotych więcej niż najniższa, ale w jakiś sposób się zamykasz na określonym poziomie. Moim zdaniem każdy staż, praktyki itd. to jest jakiś punkt wyjścia do lepszej pracy, później jeszcze lepszej itd. Oczywiście wiele osób nie może sobie pozwolić na taki komfort, ale wielu moich rówieśników poszło na byle jakie studia, odbębnili 5 lat tylko studiując na utrzymaniu rodziców a nagle po 5 latach był zonk, że niektórzy ze studiów na przykład zaocznych są już o wiele wyżej stanowiskowo niz oni po takim Uniwersytecie Warszawskim a rodzice wtedy mówią, masz 24 lata, więc czas się utrzymywać samemu.
ballerinacappuccina
Skarpeta Rakieta
Posty: 76
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

Hunde pisze: czw mar 05, 2026 10:00 am Pokolenie Z to powiew powietrza w skostniałym rynku pracy. Wreszcie stawiają na swoim i nie cieszą się, że robią za darmo, bo chociaż mają robotę. Kibicuje im, żeby nie zmienili się pod wpływem dziadersów i zachowali swoje ideały. Denerwują mnie artykuły w internecie jakie to pokolenie Z jest roszczeniowe i leniwe. Myślę, że to jednak dla zasięgów powstaje i komentarzy boomerów „kiedyś to było”.
To akurat bardzo popularna opinia - wszyscy spuszczają się nad tym, jak to te fantastyczne dzisiejsze pokolenie stawia granice (nie wykonują tego, co leży w zakresie ich obowiązków, bo może spowodować traumę), mają swoje ideały (jeśli nie mogą godzinami przewijać tiktoka, szukają innej pracy) i nie dają sobie wejść na głowę (nie mają szacunku do współpracowników i przełożonych). Za parę lat zobaczymy te wszystkie płateczki śniegu zasuwające ze szmatą na dworcu, bo okaże się, że przerasta ich jakakolwiek praca intelektualna.
EmEm
WhiteParty
Posty: 1099
Rejestracja: pn lut 27, 2023 4:07 pm

Post autor: EmEm »

Kto sie tak spuszcza nad zetkami? Chyba tylko oni sami 😂 płatki śniegu, idealne określenie. Oni są tak odklejeni, delikatni, leniwi...
staratwoja
PsychoFanka
Posty: 99
Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm

Post autor: staratwoja »

Ja nie wiem skąd te odklejone diagnozy na temat całego pokolenia, chyba z jakichś odrealnionych artykułów w pismach dla 50 latków. Gen z ma obecnie przejebane na rynku pracy, w wielu branżach wymagania na entry level stanowiska nawet w większych miastach wyglądają tak że przechodzisz 5 etapów rekrutacji i ghostują cię bez informacji zwrotnej, i tak w kółko, miesiącami. Zresztą to pokolenie jest w większości dorosłe już od jakiegoś czasu, ono już się zderzyło z realiami, jeśli nie mówimy o jakichś mocno uprzywilejowanych jednostkach. Nigdy nie zrozumiem o co chodzi z tym że dla ludzi którzy jadą na dokładnie tym samym wózku i są tak samo na łasce jakiejś korporacji/januszexu wymaganie ludzkiego, partnerskiego traktowania w robocie to już komunizm i roszczeniowość. Nie jesteście w żaden sposób ponad tymi ludźmi, sracie do własnego gniazda
Awatar użytkownika
Brida
Migocząca Świeczka
Posty: 363
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

lalisa pisze: czw mar 05, 2026 9:41 am Dokładnie tak jest. Wiele stanowisk to ślepe uliczki w CV i potem ciężko się z nich wygrzebać, żeby dostać jakąś inną pracę. Dla mnie takim stanowiskiem była recepcjonistka. Miałam wrażenie, że to jakiś stygmat w CV mówiący, że nie mogę robić nic poważnego. Wiem, że dziewczyny ze sklepów też często mają takie problemy.
Na podstawie mojego bogatego doświadczenia zawodowego powiem tak - najłatwiej i najsprawniej jest zmieniać dział i zdobywać kompetencje wewnątrz organizacji, w której się jest, a potem zmieniać firmę. Mój przykład: byłam kelnerką w sieciówce i postarałam się o posadę w "centrali" czyli praca biurowa na najniższym szczeblu. Tam przez kilka lat awansowałam, zdobywałam doświadczenie na różnych stanowiskach i w różnych działach i jak poczułam, że to czas, to przeszłam do innej firmy, gdzie powtórzyłam ten sam schemat, a potem jeszcze do kolejnej i jestem już w zupełnie innym miejscu, dla mnie idealnym, ale nie byłoby ono dla mnie dostępne z poziomu kelnerki :)
malloryknox
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm

Post autor: malloryknox »

staratwoja pisze: czw mar 05, 2026 11:48 am Ja nie wiem skąd te odklejone diagnozy na temat całego pokolenia, chyba z jakichś odrealnionych artykułów w pismach dla 50 latków. Gen z ma obecnie przejebane na rynku pracy, w wielu branżach wymagania na entry level stanowiska nawet w większych miastach wyglądają tak że przechodzisz 5 etapów rekrutacji i ghostują cię bez informacji zwrotnej, i tak w kółko, miesiącami. Zresztą to pokolenie jest w większości dorosłe już od jakiegoś czasu, ono już się zderzyło z realiami, jeśli nie mówimy o jakichś mocno uprzywilejowanych jednostkach. Nigdy nie zrozumiem o co chodzi z tym że dla ludzi którzy jadą na dokładnie tym samym wózku i są tak samo na łasce jakiejś korporacji/januszexu wymaganie ludzkiego, partnerskiego traktowania w robocie to już komunizm i roszczeniowość. Nie jesteście w żaden sposób ponad tymi ludźmi, sracie do własnego gniazda
Żadne pokolenie wchodzące na rynek pracy nigdy nie miało łatwo. Różnica jest taka, że poprzednie robiły studia, staże, kursy, łapały jakiekolwiek prace dorywcze, byleby mieć co wpisać w CV. Tamte pokolenia się starały i nie liczyły na gotowe rozwiązania. A tu przychodzi zetka z ledwo zdaną maturą i życzy sobie 10k na rękę (to nie jest odosobniony przypadek, można poczytać w sieci jak młodzi lamentują, że nie mogą znaleźć pracy z tak MINIMALNYMI wymaganiami, bo przecież nie będą robić za głodową pensję typu 5k). Ja zgadzam się w pełni z tym, żeby nie dawać sobie wchodzić na głowę, by nie pozwalać na mobbing, niesprawiedliwe traktowanie. Tylko że zanim zaczniesz umoralniać świat, należy najpierw popatrzeć na siebie.
chleb_ze_smalcem
GreckieWakacje
Posty: 280
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

agbmrctorakwin pisze: śr mar 04, 2026 1:45 pm Wspominałam o matematyce, poezji i sztuce bo odpowiadałam użytkowniczce, która właśnie do tego się odwoływała - to był tylko przykład. Logiczne, że dziedziny humanistyczne to coś więcej niż sztuka.

Ogólnie wszystkie moje wpisy na ten temat, dążyły do tego, że bezsensowne jest umniejszanie sobie nawzajem i licytowanie się co jest ważniejsze, co jest poważniejsze itd. A jak widać właśnie do tego doszło XDD Wiadomo, że istnieje jakaś hierarchia zawodowa, są zawody na które jest większe zapotrzebowanie, a są takie na które jest mniejsze - i to się może zmieniać w zależności od miejsca, czasu itd.

Uważam, że mamy niesamowity przywilej darmowej edukacji - jeśli ktoś chce sobie studiować "gowno-kierunki" to niech sobie studiuje, może akurat dla kogoś historia sztuki czy gender studies to coś więcej niż lelum polelum. Ja jestem zdania, że z każdego kierunku można wynieść coś przydatnego dla siebie samego czy dla społeczeństwa - to już każdego indywidualna sprawa czy to wykorzysta (pomijam oczywiście osoby, które idą tam z przymusu i przebimbają 3 czy 5 lat).

Już pisałam w innym wpisie, że pierwszy mój kierunek był humanistyczny (pewnie wiele osób zaliczyłoby go tutaj do gownokierunkow) i mimo, że trudno o pracę związaną z tym kierunkiem to niczego nie żałuję bo był dla mnie bardzo wartościowy i dużo z niego wyniosłam. Drugi kierunek za to, to coś już bardziej "praktycznego", po czym łatwiej znaleźć pracę - plułam sobie w brodę przez 2 lata bo dla mnie był tragiczny, nudny i już myślałam, że zrezygnuje w połowie (ale ukończyłam).

I też uważam, że nie ma co przyrównywać zawodów ze sobą,
i też w żadnym wypadku nie przyrównałabym się do lekarza. Po prostu mimo, że są zawody, które mogą być wyżej w hierarchii, nadal nie widzę sensu umniejszania innym zawodom czy kierunkom, i lekarze są potrzebni i ty klikająca w komputer, i filolodzy którzy są tłumaczami lub nauczycielami w szkołach, i osoby po historii sztuki, które wykładają lub pracują w muzeach, i ludzie po zawodówce
Efekt mojego klikania to robienie tak, żeby bardzo wąska grupa obrzydliwie bogatych ludzi stała się jeszcze bogatsza w jak najkrótszym czasie, gdzie mi do lekarza? Xd
Jestem w tym dobra i świetnie się czuję w tej pracy ale nie wiem po co miałbym koloryzować, że jest to warte cokolwiek więcej niz faktycznie jest.

Hobbystycznie zajmuje się takim kierunkiem lelum polelum, do niedawna nikt tego nie traktował poważnie i niewiele uniwersytetów oferowało te kierunki. I ja bym nie wybrała tego jako mój zawód, nawet jakbym teraz mogła, bo znowu, są to zainteresowania wąskie grupy ludzi. To, że mam z tego frajdę, nie znaczy, że miałabym to stawiać na równi z kierunkami ścisłymi, prawem czy ekonomią i się o to obrażać.

Ogólnie to nie uważam żeby praca zawodowa definiowała mnie jako człowieka. To jest tylko część mojego życia do której podchodzę z dystansem. Praca daje mi satysfakcję, mam fajny team ale moja główna motywacją jest wypłata. Chodzę do pracy, bo lubię jeść i mieć dach nad głową. Jak to określasz „umniejszanie” zawodom to dla mnie dziwny koncept. Nie wiem dlaczego fakt, że jakiś zawód czy dziedzina jest wyżej w hierarchii ważności od mojego miałby umniejszać mi czy temu zawodowi. Przecież nie twierdzę, że każdy/ jakiś filolog, finansista, informatyk czy lekarz jest taki czy owaki.

A co do darmowej edukacji i wolności w studiowaniu „gowno kierunku”, to nie uważam tego za świetny pomysł. Nie ma darmowej edukacji. Płaci się za nią z podatków. Jak ktoś wymyśli wydumany kierunek, to podatnicy płacą za utrzymanie go. To, że edukacja wyższa jest utrzymywana z podatków może negatywnie wpływać na jej jakość. Między innymi tworzeniem kierunków na które nie ma zapotrzebowania, żeby profesorowie mogli wyrobić godziny.
U mnie wszystkie kierunki są płatne. Ludzie decydują się studiować te, po których ciężko znaleźć pracę z której można spłacić kredyt studencki a później płaczą o zlikwidowanie długu. Takie kierunki też powinny być, ale nie w takich ilościach miejsc w jakich są teraz. A obecnie część ludzi idzie na nie z braku pomysłu na siebie lub dlatego, że są łatwe a im potrzebny dyplom.
Awatar użytkownika
julygirl
Currently:home
Posty: 1105
Rejestracja: śr lip 17, 2024 9:04 am

Post autor: julygirl »

lalisa pisze: czw mar 05, 2026 9:41 am Dokładnie tak jest. Wiele stanowisk to ślepe uliczki w CV i potem ciężko się z nich wygrzebać, żeby dostać jakąś inną pracę. Dla mnie takim stanowiskiem była recepcjonistka. Miałam wrażenie, że to jakiś stygmat w CV mówiący, że nie mogę robić nic poważnego. Wiem, że dziewczyny ze sklepów też często mają takie problemy.
Ale recepcjonistka to świetna posada na 1 prace biurową, potem albo pniesz sie wewnątrz firmy awansując np do innych działów, albo szukasz innej pracy mając juz jakies doświadczenie
why you care what people think, you don't even like people
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

ballerinacappuccina pisze: czw mar 05, 2026 11:03 am To akurat bardzo popularna opinia - wszyscy spuszczają się nad tym, jak to te fantastyczne dzisiejsze pokolenie stawia granice (nie wykonują tego, co leży w zakresie ich obowiązków, bo może spowodować traumę), mają swoje ideały (jeśli nie mogą godzinami przewijać tiktoka, szukają innej pracy) i nie dają sobie wejść na głowę (nie mają szacunku do współpracowników i przełożonych). Za parę lat zobaczymy te wszystkie płateczki śniegu zasuwające ze szmatą na dworcu, bo okaże się, że przerasta ich jakakolwiek praca intelektualna.
Matko i córko... :) Rozwiń dlaczego na dworcu?
Ja bardzo cenię zetki za szeroko rozumiane granice, ale uważam, że moje pokolenie też umiało je stawiać. Po prostu inaczej (nauka czegoś nowego i zmiana pracy, w międzyczasie zaciskanie zębów, żeby jakoś znieść zły czas). Czyli to plus dla tych ludzi.

Ale... współpracując z Zetkami nie mogę być ślepa na to, że nie robią tego, do czego zobowiązali się umową lub robią to na szybko, z ai, niedokładnie. W moim pokoleniu też były takie osoby, ale po prostu było ich mniej. Taka postawa ma doprowadzić na dworzec? Ja myślę, że raczej ich życie przyciśnie, dojrzeją o dostosują się do rynku. Jak każde poprzednie pokolenie.
ballerinacappuccina
Skarpeta Rakieta
Posty: 76
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

Rzeka.chaosu pisze: czw mar 05, 2026 12:10 pm Matko i córko... :) Rozwiń dlaczego na dworcu?
Ja bardzo cenię zetki za szeroko rozumiane granice, ale uważam, że moje pokolenie też umiało je stawiać. Po prostu inaczej (nauka czegoś nowego i zmiana pracy, w międzyczasie zaciskanie zębów, żeby jakoś znieść zły czas). Czyli to plus dla tych ludzi.

Ale... współpracując z Zetkami nie mogę być ślepa na to, że nie robią tego, do czego zobowiązali się umową lub robią to na szybko, z ai, niedokładnie. W moim pokoleniu też były takie osoby, ale po prostu było ich mniej. Taka postawa ma doprowadzić na dworzec? Ja myślę, że raczej ich życie przyciśnie, dojrzeją o dostosują się do rynku. Jak każde poprzednie pokolenie.
Podałam pierwszy z brzegu przykład. Nie wiem, może być szorowanie podłóg w super ekskluzywnym biurowcu albo praca w żabce, lepiej? W każdym razie, praca fizyczna, nie wymagająca używania zbyt wielu szarych komórek.
chleb_ze_smalcem
GreckieWakacje
Posty: 280
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

staratwoja pisze: czw mar 05, 2026 11:48 am Ja nie wiem skąd te odklejone diagnozy na temat całego pokolenia, chyba z jakichś odrealnionych artykułów w pismach dla 50 latków. Gen z ma obecnie przejebane na rynku pracy, w wielu branżach wymagania na entry level stanowiska nawet w większych miastach wyglądają tak że przechodzisz 5 etapów rekrutacji i ghostują cię bez informacji zwrotnej, i tak w kółko, miesiącami. Zresztą to pokolenie jest w większości dorosłe już od jakiegoś czasu, ono już się zderzyło z realiami, jeśli nie mówimy o jakichś mocno uprzywilejowanych jednostkach. Nigdy nie zrozumiem o co chodzi z tym że dla ludzi którzy jadą na dokładnie tym samym wózku i są tak samo na łasce jakiejś korporacji/januszexu wymaganie ludzkiego, partnerskiego traktowania w robocie to już komunizm i roszczeniowość. Nie jesteście w żaden sposób ponad tymi ludźmi, sracie do własnego gniazda
Zgadzam się, też mnie to wkurza. Mam dwa kierunki, próbowałam zatrudnienia tuż po studiach, rekrutacja to był koszmar. Januszex to mało powiedziane. I były wtedy zwolnienia w branży, pracodawcy mogli wybierać, więc rozmowy rekrutacyjne trwały po kilka godzin z jakimiś chorymi wymaganiami typu „zrób projekt i prezentację do niego na jutro”, gdzie to zajmie ci cały dzień i całą noc. Albo następny etap rozmowy dają ci komputer i masz rozwiązać im problem który mają od x czasu. To się nazywa konsulting i za to się płaci!
Awatar użytkownika
julygirl
Currently:home
Posty: 1105
Rejestracja: śr lip 17, 2024 9:04 am

Post autor: julygirl »

Rzeka.chaosu pisze: czw mar 05, 2026 12:10 pm Matko i córko... :) Rozwiń dlaczego na dworcu?
Ja bardzo cenię zetki za szeroko rozumiane granice, ale uważam, że moje pokolenie też umiało je stawiać. Po prostu inaczej (nauka czegoś nowego i zmiana pracy, w międzyczasie zaciskanie zębów, żeby jakoś znieść zły czas). Czyli to plus dla tych ludzi.

Ale... współpracując z Zetkami nie mogę być ślepa na to, że nie robią tego, do czego zobowiązali się umową lub robią to na szybko, z ai, niedokładnie. W moim pokoleniu też były takie osoby, ale po prostu było ich mniej. Taka postawa ma doprowadzić na dworzec? Ja myślę, że raczej ich życie przyciśnie, dojrzeją o dostosują się do rynku. Jak każde poprzednie pokolenie.
To ja sie spotkałam z tym, ze boomerzy czesto udaja, ze pracuja, nie chce im sie uczyć nowych rzeczy, uznają, ze sie nqpracowlai to moga sie lenić w pracy, robia na szybko, byle jak, ale żelki ugaszą pożar jak coś xdd
why you care what people think, you don't even like people
Rukolisko
PsychoFanka
Posty: 90
Rejestracja: czw sty 08, 2026 5:21 pm

Post autor: Rukolisko »

ballerinacappuccina pisze: czw mar 05, 2026 12:12 pm Podałam pierwszy z brzegu przykład. Nie wiem, może być szorowanie podłóg w super ekskluzywnym biurowcu albo praca w żabce, lepiej? W każdym razie, praca fizyczna, nie wymagająca używania zbyt wielu szarych komórek.
Ja pracuje jako sprzątaczka. Dlaczego wyśmiewasz i umniejszasz takim ludziom jak ja? Kapujesz, że bez nas siedziałabys w brudzie i gownie w tym swoim elitarnym biurowcu czy nie?
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3880
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Kiedyś już to pisałam ale mam wrażenie, ze większość ma amnezję dotyczącą swojej młodości. już tak szybko zapomniałyście co mówili o millenialsach? Podpowiem - 10 lat temu takie same artykuły pisali o millenialsach i tak samo o nich mówili - ze są powiewiem zmian na rynku pracy, ze stawiają na siebie - ze właśnie są asertywni i stawiają granice, śmiano się, że nic nic nie umieją i do niczego się nie nadają ale zarabiać to chcą. Minęło 10 lat i przeniosło się na Z. Za 10 lat będą to samo pisać o Alfa jak dorośnie,

I dziewczyny większość z Was to milleniallsi - serio tego nie pamiętacie i musicie wyć jak stare baby na młode pokolenie? Przypominam, ze mówiłyście, że nie będziecie takie jak stare Grażyny ale właśnie się chyba zmieniacie w nie :P
ballerinacappuccina
Skarpeta Rakieta
Posty: 76
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

Rukolisko pisze: czw mar 05, 2026 12:23 pm Ja pracuje jako sprzątaczka. Dlaczego wyśmiewasz i umniejszasz takim ludziom jak ja? Kapujesz, że bez nas siedziałabys w brudzie i gownie w tym swoim elitarnym biurowcu czy nie?
W którym miejscu kogokolwiek wyśmiałam? Napisałam prawdę - wasza praca nie wymaga tak obciążającego wysiłku intelektualnego, jak praca umysłowa, co nie zmienia faktu, że jest ciężka i wymagająca. Mam więcej szacunku do osób sprzątających niż zetki, które rzucają im pod nogi papierowe kubki po matchy.