Ale ja nigdzie nie napisałam, że ujawnianie informacji o życiu seksualnym panny młodej uważam za dobrą zabawę. Skrytykowałam Twój sposób wypowiedzi, w taki sam sposób jak Ty skrytykowałaś osoby o innych preferencjach zabawy.Verbena95 pisze: ↑wt lut 17, 2026 11:05 am Jeśli uważasz ujawnianie informacji o życiu seksualnym panny młodej za dobrą zabawę (wypowiedź do której odnoszę się w poście, który komentujesz), to cóż... To nie jest już kwestia rozbieżności co do preferencji stylu zabaw, to jest przekroczenie granic i ja przeciwko temu protestuję. Odnośnie mocno emocjonalnego tonu twojej wypowiedzi - nie muszę się czuć lepsza od innych, mam po prostu inne preferencje i też czasem surowo oceniam preferencje, które są bardzo odległe od moich, ponieważ budzą moją niechęć. To chyba jest zrozumiałe.
Co do wianków, nie chodzi jedynie o nazwę, to spłycenie tematu, chodzi o nazywanie rzeczy po imieniu i nie naginanie rzeczywistości, a przez to nie mydlenie ludziom oczu, że coś jest czymś, czym w rzeczywistości nie jest, czyli chodzi o uczciwość. To też wydaje się zrozumiałe, a moje metafory miały na celu wniesienie trochę lekkiej atmosfery i uśmiechu, ale niestety nie każdy to tak odbiera, jeśli czuje się osobiście zaatakowany przez treść i formę wypowiedzi. Psucie zabawy jest czasem nie złośliwością, a dążeniem do elementarnej uczciwości i autentyczności w kontaktach międzyludzkich - ja wspomnianego bawienia się kosztem czyjegoś życia intymnego nie toleruję. Nie widzę powodu, aby tak się odpalać i określać to oraz inną krytykę jako "szczyt chamstwa" itd. Nie warto też mówić komuś, że jest chamski, a w kolejnym zdaniu kwestionować jego IQJeśli ktoś uważa, że stopień skomplikowania rozrywki mógłby dla kogoś definiować wartość człowieka (takie zdanie przyszło tej osobie do głowy), to mówi to więcej o tej osobie, niż o osobie krytykującej pewnego typu rozrywki - powód ku mojej krytyce był podany w trzecim zdaniu mojej wypowiedzi. Generalnie bardzo ubolewam nad stanem poczucia własnej wartości takich osób - wolałabym jednak, żeby było wyższe, wtedy nie musielibyśmy prowadzić takich dyskusji. Fajnie by było, gdyby można było rzeczywiście racjonalnie i z humorem dyskutować niepopularne opinie, a jeśli ktoś uważa, że jego granice zostały naruszone, po prostu o tym poinformować, w którym miejscu to się stało, bez tak emocjonalnych wypowiedzi i wycieczek lekko ad personam, które zresztą mogłyby drugą stronę też obrazić, czyli również przekroczyć jej granice. To nie pierwszy raz tutaj i ktoś już też o to postulował.
I tak samo jak Ty mi zarzucasz mocno emocjonalny ton wypowiedzi - ja mogę zarzucić go Tobie skoro fakt, że ktoś bawi się inaczej niż Ty tak bardzo Cię boli, że postanawiasz wjechać tym osobom na inteligencję. Ponadto wieczory panieńskie nie są obowiązkowe więc zanim na taki przyjdziesz możesz najpierw zapytać organizatorkę jakie planuje atrakcje i jeśli któraś z nich Ci się nie podoba to po prostu nie przychodz. Jeśli jednak jesteś już na takim wieczorze i czujesz, że to nie jest towarzystwo czy tematy dla Ciebie to możesz po prostu stamtąd wyjść nie psując nikomu celowo zabawy. Warto pamiętać, że fakt że takie rozmowy są przekroczeniem TWOICH granic, nie oznacza że są przekroczeniem granic pozostałych osób na tej imprezie - a Ty nie jesteś pępkiem świata. A wieczór panieński nie jest typem imprezy który powinien podlegać ścisłej etykiecie, gdyby ktoś zaczął rozmawiać o seksie na rozmowie kwalifikacyjnej albo na kolacji z rodzicami drugiej połówki to rzeczywiście można byłoby zaryzykować określeniem, że taka osoba ma jakieś braki intelektualne skoro nie potrafi dostosować się do danej sytuacji społecznej. Ale w przypadku spotkania towarzyskiego, który ma luźny charakter, do tego są tam same kobiety, granice się trochę przesuwają i to co "nie wypada" na jakichś bardziej oficjalnych spotkaniach, tam staje się dopuszczalne. I podkreślam jeszcze raz - nikt nie ma obowiązku naginać czy przesuwać na siłę swoich granic, nie jestem za tym żeby ktoś na siłę brał w czymś udział jeśli tego nie czuje. Sama znajdowałam się w sytuacjach w których wychodziłam z jakiejś imprezy lub odmawiałam wzięcia udziału w jakiejś "atrakcji" bo mi nie odpowiadała.
Co do tego argumentu z wiankami to nadal nie rozumiem z czym masz problem, Nazywanie robienia wianków np. "Słowiańskim obrzędem” zamiast "kursem florystycznym” to po prostu budowanie klimatu, a nie próba oszustwa. Na tym polegają imprezy tematyczne - nikt nie wierzy, że po założeniu sukni z epoki nagle przenosi się w czasie, tak samo jak nikt na panieńskim nie myśli, że bierze udział w autentycznym rytuale przejścia z X wieku XDD. To element zabawy i estetyki, który ma odróżnić ten wyjątkowy dzień od zwykłych warsztatów w kwiaciarni. To tak, jakby mieć pretensje do restauracji, że nazywa danie "Ucztą Wikinga”, zamiast napisać "Pieczona noga wieprzowa z ziemniakami”. Każdy wie, co dostanie na talerzu, a nazwa służy jedynie wykreowaniu nastroju i sprawieniu przyjemności gościom.