Czyli jest punkt zaczepienia dla Beaty. Jeśli Piotr strzelał, to jestem za tym żeby sprawiedliwość go dopadła. Z tym, że nie słyszałem, żeby w jakimś wywiadzie Beata coś o nim wspomniała w tym kontekście. Może źle słuchałem?
Zabójstwo w butiku Ultimo, Warszawa 1997
Moderator: verysweetcherry- adalberto81
- BlondDoczep
- Posty: 129
- Rejestracja: sob paź 26, 2024 8:36 pm
Re: Zabójstwo w butiku Ultimo, Warszawa 1997
Dobrze słuchałeś, bo Beata nigdy i nigdzie nie wspomniała ani słowem o tym, że to Piotr strzelał. Gdyby bowiem okazało się, że to Piotr, to Beata niejako z automatu zostaje oskarzona o współudział. A gdyby jeszcze jej udowodniono, że wiedziała, iż Piotr zabrał ze sobą do Ultimo swój pistolet (a zabrał!!), to by znaczyło, że godziła się na to, iż Piotr idzie tam z zamiarem zabójstwa. A do tego gdyby jeszcze Piotr zeznał, że napad zaplanowali i zorganizowali wspólnie z Beatą (a zaplanowali), to Beata dostaje nawet dożywocie.adalberto81 pisze: ↑czw sty 15, 2026 7:58 pm Czyli jest punkt zaczepienia dla Beaty. Jeśli Piotr strzelał, to jestem za tym żeby sprawiedliwość go dopadła. Z tym, że nie słyszałem, żeby w jakimś wywiadzie Beata coś o nim wspomniała w tym kontekście. Może źle słuchałem?
Teraz natomiast Beata nie wsypuje Piotra, gdyż nie mogłaby starać się o odszkodowanie. Współwinnej przecież żadne pieniądze się nie należą.
Teraz celem p. Głuszaka jest uniewinnienie Beaty z jednoczesnym nieznalezieniem prawdziwego sprawcy. Wówczas można sie ubiegać o odszkodowanie.
I jest na to szansa, bo przecież policja zrobi wszystko, by nie wydać pasierba milicjnta, by nie wyszedł jeszcze jeden, kolejny już, przekręt policji, po Komendzie, Janczewskim, Kowalczyku, Klapach, Renacie...
Sytuacje więc mamy wręcz kuriozalną. Bo nikt nie chce wskazać prawdziwego mordercy Daniela:
-Beata, bo byłby współwinna,
-Anna, bo byłaby oskarzona o sładanie fałsz. zeznań 28 lat temu,
-a policja, bo wyszedłby na jaw kolejny jej przekręt.
Ewentualnie składanie fałszywych zeznań jest już dawno przedawnione, więc nic nikomu już nie grozi. Albo rzeczywiście Beata strzelała i Anna jest o tym nadal przekonana, albo ma jakies inne pobudki.
Jest jeszcze aspekt moralny i kwestia swiecenia oczami przed połową kraju za zrobienie morderczyni z Beaty.
Nie mówiąc o wytoczeniu przez Beatę sprawy cywilnej Annie na parę baniek.
Wiesz, że Anna ostatnio powiedziała, iż obawia się przekupienia świadków?
A czy Beata strzelała?
Wiemy, że Piotr w owym czasie posiadał pistolet. Możemy pogdybac, czy ten zdrowy cwaniak robiący zadymę w butiku po zwolnieniu Beaty, dał swej ukochanej pistolet i kazał iść zabijać Anne...? A sam co w tym czasie robił? Trzymał jej torebkę i kciuki za celne strzały?
Mnie bardzo interesuje dlaczego policja tak skrzętnie ukrywa ten fakt posiadania broni przez Piotra. A chetnie dowiedziałbym sie jakiż to kaliber miał ten pistolet i czy aby nie taki sam jak ten z którego zastrzelono Daniela..
A w ogóle to dobrze jest czasem byc synem milicjanta.
-
Stillasatree
- BlondDoczep
- Posty: 144
- Rejestracja: sob lip 27, 2024 9:08 am
Jego rodzice zostali oskarżeni o składanie fałszywych zeznań, ale nie skazani, bo sprawa zdążyła się przedawnić,zanim zapadł wyrok, nie wydaje Ci się dziwne, że aż tak przeciągali rozprawy, że sprawa zdążyła się przedawnić?adalberto81 pisze: ↑czw sty 15, 2026 4:30 pm [/b]
No faktycznie, zeznania ofiary to pod tramwaj powinni podłożyć. Rodzice Piotra też mataczyli z alibi Beaty, tak se dla rozrywki. Przypominam, że zostali złapani na kłamstwach i zmienianiu wersji i zostali za to skazani (przy czym pierwsza wersja zeznań została złożona chyba dwa dni po wydarzeniach). :
Masz racje, tak było. A stało się tak, bo oskarżeni nie mogą byc świadkami, więc alibi rodziców dawane Piotrowi i Beacie, nie mogło być brane pod uwagę.Stillasatree pisze: ↑pt sty 16, 2026 7:59 am Jego rodzice zostali oskarżeni o składanie fałszywych zeznań, ale nie skazani, bo sprawa zdążyła się przedawnić,zanim zapadł wyrok, nie wydaje Ci się dziwne, że aż tak przeciągali rozprawy, że sprawa zdążyła się przedawnić?
Policjanci cały czas kombinowali jak skazać Beatę, bo przecież w pierwszych dwóch procesach to się nie udało.
Przed trzecią rozprawą więc wymyslili perfidne kłamstwo:
Kazali technikowi zeznać, że ślad zapachowy pobierał jednak nie z wnętrza a z rączki kasetki. Dotychczas adwokaci i sąd i obalali dowód w postaci śladu osmolog., bo uważali, że zapach Beaty mógł zostać przeniesiony do kasetki z pieniędzmi. Teraz, ponieważ zapach był na rączce, sąd miał pewność, że Beata dotykała kasetki podczas napadu. Rozumiecie to? Technik po 8. latach przypomniał sobie skąd pobierał ślad zapachowy!!
I dzięki temu kłamstwu policja dopięła swego - Beata została skazana. A Piotruś żyje sobie na wolności jakby nigdy nic...
To jest kuriozalny aspekt tej sprawy. PO X latach dopiero wyszło skąd technik pobierał ślad zapachowy
Mnie to w ogóle nie dziwi, bo dobrze wiem jak działają policjanci. Oni mają w d... sprawiedliwość, liczy się sukces w postaci szybkiego skazania i zamknięcia sprawy.
Po ewidentnych szwindlach policji w sprawch Komendy, Janczewskiego, Kowalczyka, Klapów... zdziwiłbym sie, gdyby tu było inaczej. Zwłaszcza, że w tym przypadku gliniarze chcieli nie tylko odnieść szybki sukces i odfajkować sprawe, ale mieli ważniejszy cel:
Wybronić "swojego" od dożywotniej odsiadki.
-
anormalidadd
- Channelka
- Posty: 35
- Rejestracja: ndz sie 01, 2021 9:52 am
-
Kasiakowalska1
- Bagietka z szarlott
- Posty: 166
- Rejestracja: czw sie 15, 2024 1:18 am
Przecież te badania to chyba zazwyczaj się do niczego nie nadają z tego co wiem? To znaczy tam jest za duży margines błędu żeby to traktować jako dowód w jakiejkolwiek sprawie, może być jedynie wskazówka
skuteczność wariografu to 90-98% ale jak się badany wierci i mocno stresuje to wiadomo, że ten wynik nie jest miarodajnyKasiakowalska1 pisze: ↑śr sty 21, 2026 9:52 am Przecież te badania to chyba zazwyczaj się do niczego nie nadają z tego co wiem? To znaczy tam jest za duży margines błędu żeby to traktować jako dowód w jakiejkolwiek sprawie, może być jedynie wskazówka