Spojrzę, dziękuję!malloryknox pisze: ↑czw sty 08, 2026 8:13 pm Polecam kanał na YT Live Better Julii Ziółkowskiej, bardzo ładnie opowiada o tym, jak uwolnić się od social mediów bez terapii szokowej.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Praca z laptopa/ telefonu obrzydza korzystanie z nich w wolnym czasie xd
- Anastazja_smietana
- Koczkodan
- Posty: 110
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
W januszeksach często doświadczeni pracownicy z długim stażem są traktowani gorzej niż świeżaki. Zwłaszcza ci co mają na głowie rodzinę i kredyt. Pamiętam kiedy przyjełam się do pewnej firmy jako młoda kobieta, mój szef bardzo dużo nakładał obowiązków jednemu (bardzo lojalnemu) pracownikowi. On miał dzieci i biegał z wywieszonym językiem żeby ogarniać wszystkie sprawy za szefa, który dokładał coraz więcej obowiązków. Kiedy coś się stało to był pierwszy do poniesienia odpowiedzialności (nawet z winy kogoś innego, bo nie dopilnował) i do zabrania premii. Ja miałam względny spokój i nie miałam krzywych akcji, bo chyba wiedzieli że nic mnie tam nie trzyma. Wtedy zrozumiałam że nie warto się spalać dla żadnego pracodawcy, no chyba że własny biznes 
-
prettynpetty
- RoyalBaby
- Posty: 24
- Rejestracja: śr paź 15, 2025 11:27 am
Kobiety jako pracodawczynie to gorsza opcja dla kobiet, które są atrakcyjne. lepiej być zatrudnionym przez mężczyznę
Dotyczy to w szczególności Januszeksow słabo wykształconych bab z dziwnym charakterem, głupszych, które nie potrafią interesu firmy przedłożyć nad ukrytą zazdrość
Dotyczy to w szczególności Januszeksow słabo wykształconych bab z dziwnym charakterem, głupszych, które nie potrafią interesu firmy przedłożyć nad ukrytą zazdrość
-
astronautka123
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 218
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm
Tak naprawdę mając dzieci też trochę czasu zostaje, ale po prostu dopada zmęczenie.malloryknox pisze: ↑czw sty 08, 2026 7:52 pm Większość ludzi pracujących na etacie, którzy twierdzą, że nie mają czasu na siłownię, czytanie książek, zrobienie sobie porządnego obiadu, tak naprawdę ma tego czasu mnóstwo, tylko marnuje go na scrollowanie rolek i tiktoków albo oglądanie głupot na youtube. Nie mam tu na myśli osób mających dzieci, bo tutaj to inna sprawa. Wiem, co mówię, bo sama do takich ludzi niedawno należałam - po pracy bieg do domu z wywalonym jęzorem, żeby przez dwie godziny siedzieć na tiktoku i nagle bum - jest dwudziesta pierwsza, przecież to koniec dnia. Nasunęła mi się ta refleksja po tym, jak oglądałam na tiktoku filmy z przepisami i praktycznie pod każdym były komentarze "kto ma na to czas?" i dyskusja na pół godziny - a w te pół godziny przecież mogłabyś/mógłbyś taki obiad zrobić. Nie chodzi mi o to, żeby układać innym życie - chcesz sobie machać kciukiem po ekranie to sobie machaj - tylko o te wieczne "nie mam czasu na to i tamto", kiedy ten czas tak naprawdę masz, tylko pożytkujesz go na coś, co nie przynosi ci żadnego benefitu.
-
astronautka123
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 218
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm
Uważam, że ludzie zabierający laptopa do domu i robiący coś w domu poza 8h pracy (za darmo) są albo nienormalni albo niedowartościowani.
Wszystkie wesela są takie same a przy okazji przepłacone i totalnie nie warte tej kasy jaka na to idzie. Jak nie raz widzę tik toki - "panny młode pokażcie swoje suknie czy wystrój sali " to komentarzy setki a 99% wyglada jakby jedną kieckę od siebie pożyczyły i na jednej sali brały ślub. Na co 18957894 modeli sukien skoro praktycznie wszystkie wyglądają tak samo?
-
123wiosna123
- TłinkiBoss
- Posty: 3198
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ja za to mam takie wrażenie trochę w inna stronę. Ludzie z dziecmi (zarówno ojcowie jak i matki) maja o wiele lepiej w pracy. Wychodzenie szybciej, przychodzenie później bo dziecko do przedszkola, bo dziecko chore itd. Czy pracownik bez dzieci tak ma? Nie. Praca w weekendy czy swieta bo przecież ktos ma dzieci. Urlop latem koniecznie dla osób z dziecmi a jak nie masz dziecka to przecież możesz iść na urlop w maju.Anastazja_smietana pisze: ↑czw sty 08, 2026 8:21 pm W januszeksach często doświadczeni pracownicy z długim stażem są traktowani gorzej niż świeżaki. Zwłaszcza ci co mają na głowie rodzinę i kredyt. Pamiętam kiedy przyjełam się do pewnej firmy jako młoda kobieta, mój szef bardzo dużo nakładał obowiązków jednemu (bardzo lojalnemu) pracownikowi. On miał dzieci i biegał z wywieszonym językiem żeby ogarniać wszystkie sprawy za szefa, który dokładał coraz więcej obowiązków. Kiedy coś się stało to był pierwszy do poniesienia odpowiedzialności (nawet z winy kogoś innego, bo nie dopilnował) i do zabrania premii. Ja miałam względny spokój i nie miałam krzywych akcji, bo chyba wiedzieli że nic mnie tam nie trzyma. Wtedy zrozumiałam że nie warto się spalać dla żadnego pracodawcy, no chyba że własny biznes![]()
Ludzie którzy mają dzieci ciagle lamentuje jak mają zle i sa udreczeni ale nie, nie sa. Mają wiele przywilejów ale wygodniej im jęczec Jacy sa udreczeni.
- australijska
- SushiRoll
- Posty: 242
- Rejestracja: czw kwie 25, 2024 12:30 pm
Ja tak robiłam, ale miałam wtedy na głowie kredyt hipoteczny, niesamodzielnych rodziców (czyli drugie mieszkanie do utrzymania), męża na bezrobociu i górę obowiązków w pracy, o którą balam się, że jak ją stracę, to wszyscy wylądujemy na bruku.astronautka123 pisze: ↑pt sty 09, 2026 8:32 am Uważam, że ludzie zabierający laptopa do domu i robiący coś w domu poza 8h pracy (za darmo) są albo nienormalni albo niedowartościowani.
Dokładnie. Pogadajcie z kimś bezdzietnym co pracuje z samymi mamami123wiosna123 pisze: ↑pt sty 09, 2026 10:07 am Ja za to mam takie wrażenie trochę w inna stronę. Ludzie z dziecmi (zarówno ojcowie jak i matki) maja o wiele lepiej w pracy. Wychodzenie szybciej, przychodzenie później bo dziecko do przedszkola, bo dziecko chore itd. Czy pracownik bez dzieci tak ma? Nie. Praca w weekendy czy swieta bo przecież ktos ma dzieci. Urlop latem koniecznie dla osób z dziecmi a jak nie masz dziecka to przecież możesz iść na urlop w maju.
Ludzie którzy mają dzieci ciagle lamentuje jak mają zle i sa udreczeni ale nie, nie sa. Mają wiele przywilejów ale wygodniej im jęczec Jacy sa udreczeni.
O właśnie! Kasują za każdą pierdołę grube tysiące, ale jeszcze bardziej dziwi mnie, że ludzie się na to zgadzają. Koleżanka wydała na bieliznę ślubną 600zł (!!!), która leży teraz w szufladzie i nie wie, co z nią zrobić. Inna bardziej zdrowomyśląca znajoma sama zrobiła dekoracje na swój ślub, które może nie wyglądały jak z pinteresta, ale ludziom nie przeszkadzało to w dobrej zabawie. Jak czasem powiem na głos, co myślę o przemyśle ślubnym, to spotykam się z pukaniem palcem w czoło, bo to przecież taki wyjątkowy dzień, że można się szarpnąć. Jak najbardziej rozumiem, że ślub może być dla kogoś ważny, ale nigdy nie zrozumiem, jak można niekiedy wywalać równowartość kawalerki na Mokotowie w jedną noc.PEONIA pisze: ↑pt sty 09, 2026 10:01 am Wszystkie wesela są takie same a przy okazji przepłacone i totalnie nie warte tej kasy jaka na to idzie. Jak nie raz widzę tik toki - "panny młode pokażcie swoje suknie czy wystrój sali " to komentarzy setki a 99% wyglada jakby jedną kieckę od siebie pożyczyły i na jednej sali brały ślub. Na co 18957894 modeli sukien skoro praktycznie wszystkie wyglądają tak samo?
i am a god
-
123wiosna123
- TłinkiBoss
- Posty: 3198
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
No nie wiem jak mozna nie wiedzieć co zrobic z bielizną ślubna xd no moze ubrac? To jak z paprykarzem szczecińskim. W innym miastach tez mozna go zjesc.Jennifer pisze: ↑pt sty 09, 2026 10:25 am O właśnie! Kasują za każdą pierdołę grube tysiące, ale jeszcze bardziej dziwi mnie, że ludzie się na to zgadzają. Koleżanka wydała na bieliznę ślubną 600zł (!!!), która leży teraz w szufladzie i nie wie, co z nią zrobić. Inna bardziej zdrowomyśląca znajoma sama zrobiła dekoracje na swój ślub, które może nie wyglądały jak z pinteresta, ale ludziom nie przeszkadzało to w dobrej zabawie. Jak czasem powiem na głos, co myślę o przemyśle ślubnym, to spotykam się z pukaniem palcem w czoło, bo to przecież taki wyjątkowy dzień, że można się szarpnąć. Jak najbardziej rozumiem, że ślub może być dla kogoś ważny, ale nigdy nie zrozumiem, jak można niekiedy wywalać równowartość kawalerki na Mokotowie w jedną noc.
To jest szukanie jakis z dupy problemów. Bieliznę ślubną mozna nakładać wiele razy takze w inne dni wiec co ja problem.
Ja gdybym miała tyle kasy to tez wydałabym setki tysięcy na ślub ale nie mam i nie wydam. Ale rozumiem to ze ludzie, szaleją i tyle wydają.
Ostatnio zmieniony pt sty 09, 2026 10:34 am przez 123wiosna123, łącznie zmieniany 1 raz.
-
123wiosna123
- TłinkiBoss
- Posty: 3198
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
I kolejna opinia. Dzisiejsze matki nauczyły sie robic z siebie cierpietnice. Rzygac mi sie chce jak widzę kolejnego tik toka typu "znowu pije zimna kawę bo nie mam czasu" ale juz czas na siedzenie na tik toku, wstawianie tik toków i odpisywanie na komentarze to masz? Xd
Matki miały kiedys o wiele gorzej i nie zrzedzily. I zaraz ktos napisze ze byli dziadkowie, ciotki, wujki do pomocy. Może i byly ale nie wszędzie. Wiele osób wychowało sie z kluczem na szyi i nie bylo tych wszechobecnych osób do pomocy. I zyje. A teraz tylko jaka ja biedna, zmęczona i w ogole koniec świata. Są żłobki, sa przedszkola, jest 800 plus, jest aktywnie w pracy czy w domu. Naprawdę nie jest tak zle. A narzekanie jak jest zle to jakis juz sport narodowy wsrod biednych mamusiek
Matki miały kiedys o wiele gorzej i nie zrzedzily. I zaraz ktos napisze ze byli dziadkowie, ciotki, wujki do pomocy. Może i byly ale nie wszędzie. Wiele osób wychowało sie z kluczem na szyi i nie bylo tych wszechobecnych osób do pomocy. I zyje. A teraz tylko jaka ja biedna, zmęczona i w ogole koniec świata. Są żłobki, sa przedszkola, jest 800 plus, jest aktywnie w pracy czy w domu. Naprawdę nie jest tak zle. A narzekanie jak jest zle to jakis juz sport narodowy wsrod biednych mamusiek
To jest bielizna z gorsetem, pasem do pończoch i wszystkim tym całym badziewiem. To jest moja opinia, nie musisz się z nią zgadzać.123wiosna123 pisze: ↑pt sty 09, 2026 10:30 am No nie wiem jak mozna nie wiedzieć co zrobic z bielizną ślubna xd no moze ubrac? To jak z paprykarzem szczecińskim. W innym miastach tez mozna go zjesc.
To jest szukanie jakis z dupy problemów. Bieliznę ślubną mozna nakładać wiele razy takze w inne dni wiec co ja problem.
Ja gdybym miała tyle kasy to tez wydałabym setki tysięcy na ślub ale nie mam i nie wydam. Ale rozumiem to ze ludzie, szaleją i tyle wydają.
i am a god
Pracuję między innymi z matkami i ojcami i z jednej strony masz rację, rzeczywiście idzie im się na rękę w temacie wcześniejszego wychodzenia, ale nie do końca z samej pracy, tylko ze spotkań integracyjnych, za to mają praktycznie zablokowane możliwości awansu i to mimo bardzo wysokich umiejętności. Obserwuję, jak różne osoby dostają te awanse i docierają stanowiskami do matek (częściej) i ojców (rzadziej) tkwiących x lat na tym samym stanowisku mimo znacznie większych umiejętności i zastanawiam się, czy to jakiś mój błąd poznawczy, czy tak sytuacja wygląda również w szerszym kontekście. Obserwuję ją z perspektywy wielkiej firmy, dzieci nie posiadając.123wiosna123 pisze: ↑pt sty 09, 2026 10:07 am Ja za to mam takie wrażenie trochę w inna stronę. Ludzie z dziecmi (zarówno ojcowie jak i matki) maja o wiele lepiej w pracy. Wychodzenie szybciej, przychodzenie później bo dziecko do przedszkola, bo dziecko chore itd. Czy pracownik bez dzieci tak ma? Nie. Praca w weekendy czy swieta bo przecież ktos ma dzieci. Urlop latem koniecznie dla osób z dziecmi a jak nie masz dziecka to przecież możesz iść na urlop w maju.
Ludzie którzy mają dzieci ciagle lamentuje jak mają zle i sa udreczeni ale nie, nie sa. Mają wiele przywilejów ale wygodniej im jęczec Jacy sa udreczeni.
- ballerinacappuccina
- Gacie z oceanu
- Posty: 47
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Ja również pracuję w dużej firmie i u nas wygląda to tak, że chętnie awansują matki, żeby później przechwalać się w statystykach, jak to firma wspiera kobiety na rynku pracy... ALE później ich obowiązki przejmują osoby na niższych szczeblach, bo te ciągle biorą zwolnienia na dzieci. Do tego jest kilka matek, które wiszą ciągle na telefonie z mężem w kwestii odbioru dzieci z przedszkola czy umawianiem do lekarza, przez co zawalają swoją robotę i później osoba z niższego szczebla musi po nich poprawiać. Także firma wykłada pieniądze na taką osobę, szczyci się tym, że wspiera rodziców, a prawdziwą cenę za to płacą inni pracownicy, którzy muszą naprawiać niedbalstwo.joalla pisze: ↑pt sty 09, 2026 10:55 am Pracuję między innymi z matkami i ojcami i z jednej strony masz rację, rzeczywiście idzie im się na rękę w temacie wcześniejszego wychodzenia, ale nie do końca z samej pracy, tylko ze spotkań integracyjnych, za to mają praktycznie zablokowane możliwości awansu i to mimo bardzo wysokich umiejętności. Obserwuję, jak różne osoby dostają te awanse i docierają stanowiskami do matek (częściej) i ojców (rzadziej) tkwiących x lat na tym samym stanowisku mimo znacznie większych umiejętności i zastanawiam się, czy to jakiś mój błąd poznawczy, czy tak sytuacja wygląda również w szerszym kontekście. Obserwuję ją z perspektywy wielkiej firmy, dzieci nie posiadając.
Pamiętam klimat wesel z początków lat 2000. Spora część mojej rodziny mieszka na wsi w Beskidzie Małym i tam w przygotowaniach do wesela brała udział właściwie cała wieś. Chodziło się po sąsiadach, zbierało jajka, jedna sąsiadka robiła ajerkoniak, inna piekła ciasta. Placki miały smak, a nie jakieś wymyślne wynalazki jak teraz, gdzie wszystko smakuje tak samo... niby ładne, w kształcie kwiatuszka, ale jak plastikowa zabawka, i tak wygląda, i tak smakuje.
Wieczorami siedziało się razem, dmuchało balony, dekorowało salę. Wszystko robiło się wspólnie i to miało duszę, klimat, sens.
Okropnie nie lubię obecnych wesel, które, jak już kiedyś pisałam, coraz bardziej przypominają tematyczne targi. Jedzenia tyle, że normalnie człowiek przez tydzień by tego nie zjadł. Potem połowa zostaje i ląduje w koszu, bo o ile mięso da się jeszcze zamrozić, to te smutne, oklapnięte sałatki następnego dnia idą prosto do wyrzucenia.
Zdjęcia też są odbębnione: wszystko ustawione, „tu proszę otwieramy szampana”, krzywy uśmiech do kamery, zero luzu. Pinterest w czystej postaci. Rodzice pytający fotografa, co mają mówić i „jak to się robi na innych weselach”.
A ja mam wrażenie, że gdzieś po drodze zgubiło się to, co było najważniejsze, zwykła radość bycia razem i autentyczność... do tego te ceny z kosmosu
Wieczorami siedziało się razem, dmuchało balony, dekorowało salę. Wszystko robiło się wspólnie i to miało duszę, klimat, sens.
Okropnie nie lubię obecnych wesel, które, jak już kiedyś pisałam, coraz bardziej przypominają tematyczne targi. Jedzenia tyle, że normalnie człowiek przez tydzień by tego nie zjadł. Potem połowa zostaje i ląduje w koszu, bo o ile mięso da się jeszcze zamrozić, to te smutne, oklapnięte sałatki następnego dnia idą prosto do wyrzucenia.
Zdjęcia też są odbębnione: wszystko ustawione, „tu proszę otwieramy szampana”, krzywy uśmiech do kamery, zero luzu. Pinterest w czystej postaci. Rodzice pytający fotografa, co mają mówić i „jak to się robi na innych weselach”.
A ja mam wrażenie, że gdzieś po drodze zgubiło się to, co było najważniejsze, zwykła radość bycia razem i autentyczność... do tego te ceny z kosmosu
- Anastazja_smietana
- Koczkodan
- Posty: 110
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Uważam że wydawanie tyle pieniędzy na jakiś termomiks jest głupotą 
Wątpię żeby imprezy firmowe wpływały na czyjś awans, przynajmniej w firmach gdzie liczą się umiejętności, u mnie np większość osób olewa wszelkie integracje. Ale jak ktoś calym swoim jestestwem pokazuje, że firma jest dla niego na ostatnim miejscu na liście priorytetów(nigdy nie zostanie po godzinach kiedy sytuacja naprawdę tego wymaga BO MA DZIECI, zawsze MUSI iść na urlop w okolicach świąt podczas gdy inni pracują, niezbyt zalezy mu na rozwoju) to nic dziwnego że takie osoby nie awansują.joalla pisze: ↑pt sty 09, 2026 10:55 am Pracuję między innymi z matkami i ojcami i z jednej strony masz rację, rzeczywiście idzie im się na rękę w temacie wcześniejszego wychodzenia, ale nie do końca z samej pracy, tylko ze spotkań integracyjnych, za to mają praktycznie zablokowane możliwości awansu i to mimo bardzo wysokich umiejętności. Obserwuję, jak różne osoby dostają te awanse i docierają stanowiskami do matek (częściej) i ojców (rzadziej) tkwiących x lat na tym samym stanowisku mimo znacznie większych umiejętności i zastanawiam się, czy to jakiś mój błąd poznawczy, czy tak sytuacja wygląda również w szerszym kontekście. Obserwuję ją z perspektywy wielkiej firmy, dzieci nie posiadając.
Jest jeszcze taka grupa kobiet, które rodzą kilka dzieci z rzędu i przez kilka lat są na L4/macierzyńskim, a po powrocie są oburzone że np cała reszta zespołu dostaje podwyżkę lub awansuje, a one nie. Widać to często na forach związanych z pracą i grupach na FB.
Inna grupą są tatusiowie siedzący w firmie po godzinach, tylko po to żeby nie wracać do domu.
(Nie odbierz personalnie mojego komentarza, to tylko moje obserwacje).
This.Anastazja_smietana pisze: ↑pt sty 09, 2026 11:27 am Uważam że wydawanie tyle pieniędzy na jakiś termomiks jest głupotą![]()
Z mojej strony: uważam, że zaawansowana elektronika kuchenna niczego nie ułatwia, a tylko marnuje pieniądze i miejsce. Zdecydowanie lepiej pod kątem kosztów, czasu i efektywności jest kupić kilka porządnych, podstawowych sprzętów kuchennych jak mikser, blender, opiekacz z funkcją gofrownicy i można tworzyć w kuchni smaczne i oryginalne rzeczy, jednocześnie nie wydając x tysięcy na narzędzia, które zajmują niezbędna przestrzeń życiową i roboczą. Dotyczy to szczególnie osób mieszkających w tradycyjnie niewielkich mieszkaniach, z kuchnią o powierzchni kilku mkw. albo z małym aneksem kuchennym. Te wszystkie wielkie termomiksy, air fryery i inne mają jakiąkolwiek rację bytu jedynie w dużych kuchniach, raczej rzadko u nas spotykanych (nawet w większych mieszkaniach te kuchnie często są o tyle, o ile, byle by coś było, nie zapewniają odpowiedniej ilości miejsca). Thermomix to dla mnie nowoczesny Avon, tylko w wersji lux - patrząc na to, w jaki sposób osoby go sprzedające wypisują do ludzi i robią wszystko, byle go komuś wepchać. Dziwi mnie też kupowanie drogiej elektroniki przez osoby, które w tym celu muszą wybierać płatność ratalną.
Zapewne zależy od środowiska, ale u mnie dosłownie wszystko wpływa na awans, dla którego należy ostrożnie i dokładnie stworzyć odpowiedni wizerunek zawodowy. Temat wpływu imprez zespołowych na awans konsultowałam z osobami na wysokich stanowiskach i wprost mi to potwierdzili, więc mam jasna informację, że tak, obecność na nich wpływa na możliwości rozwoju zawodowego w tym dziale firmy. Oczywiście kompetencje przede wszystkim, ale jeśli mają dwóch kandydatów o niezwykle podobnych kompetencjach, a tylko jedno miejsce na awans, dostanie go ten, kto sumiennie uczęszcza na imprezy firmowe.g_girl pisze: ↑pt sty 09, 2026 11:36 am Wątpię żeby imprezy firmowe wpływały na czyjś awans, przynajmniej w firmach gdzie liczą się umiejętności, u mnie np większość osób olewa wszelkie integracje. Ale jak ktoś calym swoim jestestwem pokazuje, że firma jest dla niego na ostatnim miejscu na liście priorytetów(nigdy nie zostanie po godzinach kiedy sytuacja naprawdę tego wymaga BO MA DZIECI, zawsze MUSI iść na urlop w okolicach świąt podczas gdy inni pracują, niezbyt zalezy mu na rozwoju) to nic dziwnego że takie osoby nie awansują.
Jest jeszcze taka grupa kobiet, które rodzą kilka dzieci z rzędu i przez kilka lat są na L4/macierzyńskim, a po powrocie są oburzone że np cała reszta zespołu dostaje podwyżkę lub awansuje, a one nie. Widać to często na forach związanych z pracą i grupach na FB.
Inna grupą są tatusiowie siedzący w firmie po godzinach, tylko po to żeby nie wracać do domu.![]()
(Nie odbierz personalnie mojego komentarza, to tylko moje obserwacje).
W ogromie firm same umiejętności nie wystarcza bo wszyscy są piękni, zdolni i kompetentni - liczy też bardzo twoja visibility i to z kim trzymasz. Oczywiście nie tyczy to każdej firmy ale jak sobie wyobrażasz np. prezes banku, która nie chodzi na gale czy kolacje? Mają dość a muszą....g_girl pisze: ↑pt sty 09, 2026 11:36 am Wątpię żeby imprezy firmowe wpływały na czyjś awans, przynajmniej w firmach gdzie liczą się umiejętności, u mnie np większość osób olewa wszelkie integracje. Ale jak ktoś calym swoim jestestwem pokazuje, że firma jest dla niego na ostatnim miejscu na liście priorytetów(nigdy nie zostanie po godzinach kiedy sytuacja naprawdę tego wymaga BO MA DZIECI, zawsze MUSI iść na urlop w okolicach świąt podczas gdy inni pracują, niezbyt zalezy mu na rozwoju) to nic dziwnego że takie osoby nie awansują.
Jest jeszcze taka grupa kobiet, które rodzą kilka dzieci z rzędu i przez kilka lat są na L4/macierzyńskim, a po powrocie są oburzone że np cała reszta zespołu dostaje podwyżkę lub awansuje, a one nie. Widać to często na forach związanych z pracą i grupach na FB.
Inna grupą są tatusiowie siedzący w firmie po godzinach, tylko po to żeby nie wracać do domu.![]()
(Nie odbierz personalnie mojego komentarza, to tylko moje obserwacje).
- Herbatazmiodem
- SushiRoll
- Posty: 227
- Rejestracja: pt wrz 20, 2024 11:56 am
Znowu mnie ktoś wywołuje do tablicy nooo!Anastazja_smietana pisze: ↑pt sty 09, 2026 11:27 am Uważam że wydawanie tyle pieniędzy na jakiś termomiks jest głupotą![]()
Jest za drogi, zgadzam się i przez lata myślałam, że to jakieś fikuśne budziewie dla nowobogackich. Aż nie dostałam na próbę i mam już swój. I właśnie zajadam pyszne domowe bułeczki.
I nie jest duży, mam małą kuchnię, małe mieszkanko, nie mam nawet mikrofali, bo nie ma gdzie trzymać tego wszystkiego. Zastępuje mi blender, garnek, michę do ciasta i fajnie długo trzyma temperaturę. Więc jak zjem zupę o 14, wracam o 18, to jeszcze jeszcze zupa jest ciepła.
Lepiej się odżywiam odkąd go mam, sama piekę pieczywo, jem więcej warzyw i generalnie jest różnica.
Ale no... jest drogi. I nie śpiewam mu piosenek, ani nie chodzę na wiece ku jego czci! Niestety tańszy lidlomix mu nie dorównuje.
I to nawet nie chodzi o te grube tysiące ale o to co się za to dostaje....nie raz byłam na przymiarkach sukien ślubnych. Materiały najgorszej jakości, wyglada to często jak z shein i szycie takie sobie a cena 7-20 koła. Aż się miałam ochotę nieraz zapytać gdzie te ceibuliony w tej sukni? Jakby to uszyć zielone czy niebieskie to byście nawet nie spojrzały na to i było by to warte max 5 stówJennifer pisze: ↑pt sty 09, 2026 10:25 am O właśnie! Kasują za każdą pierdołę grube tysiące, ale jeszcze bardziej dziwi mnie, że ludzie się na to zgadzają. Koleżanka wydała na bieliznę ślubną 600zł (!!!), która leży teraz w szufladzie i nie wie, co z nią zrobić. Inna bardziej zdrowomyśląca znajoma sama zrobiła dekoracje na swój ślub, które może nie wyglądały jak z pinteresta, ale ludziom nie przeszkadzało to w dobrej zabawie. Jak czasem powiem na głos, co myślę o przemyśle ślubnym, to spotykam się z pukaniem palcem w czoło, bo to przecież taki wyjątkowy dzień, że można się szarpnąć. Jak najbardziej rozumiem, że ślub może być dla kogoś ważny, ale nigdy nie zrozumiem, jak można niekiedy wywalać równowartość kawalerki na Mokotowie w jedną noc.
To samo te wszystkie ścianki, ozdoby - przecież to wszystko idzie z chin za grosze a płacisz za to słono.
Moi dalecy znajomi mają salę weselną co uchodzi za niezwykle elegancką modną. Jakbyście weszły na kuchnię to byście nic nie zjadły - zupy z proszku, połowa kupna, nawet przecierki, ciasta z proszku,kremy z proszku tona wegety we wszystkim, mięsa na lewo z Biuedry. Wszystko w cenie 500-1000 złotych za osobę i lista oczekujących na dwa lata
Torty - suchy biszkopt otoczony masłem z cukrem pudrem, z tymi wszystkimi żelkami, chrupkami bez smaku
Nie chodzi mi nawet o kasę kto ma ochotę niech robi nawet za 4 miliony wesele jeśli ma na to fundusze i to go uszczęśliwia tylko, ze ludzie dają się dosłownie yebać bez mydła na tym płacąc grubą kasę za chłam totalny na który w innym okolicznościach to by za darmo nie chcieli.