Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Wymaganie od faceta na wczesnym etapie (pierwsze randki kiedy się jeszcze wcale nie znacie i nie wiecie czy cokolwiek z tego wyjdzie) żeby zawsze płacił za laskę jest słabe. Typ spotykający się z x dziewczynami poznanymi na tinderze zbankrutuje jak będzie każdej stawiał obiad ;) i serio, można finanse omówić później i w ten sposób sprawdzić jakie nastawienie do pieniądza ma facet niż księżniczkowac ze ma zawsze płacić.
Nie lubię lasek działających w branży beauty i wyśmiewających w swoich filmach swoje klientki - wiem, że nieraz może się już ulać, ale wiele z nich zwyczajnie przesadza i nie potrafi odpowiedzieć na normalne pytania.
Analogicznie z laskami wyśmiewającymi klientki na vinted.
Analogicznie z laskami wyśmiewającymi klientki na vinted.
-
SiabadabaLala
Uważam, że obecnie promowany model wychowania gentle, rozdrabnianie wszystkich emocji, ciągle podkreślanie pozytywnych cech dziecka (których ono może nawet nie miec, vide: popularne filmiki na insta gdzie matki każą powtarzać dziecku 'jestem odważny, miły, madry' kompletnie bez żadnego kontekstu) przyniesie gorsze skutki psychologiczne niż zimny chów.
-
Grubababa
Większość marek ubraniowych "premium", pseudopremium to totalne
i poza drogą metką i logo nie mają niczego do zaoferowania, zarówno jak chodzi o design jak i składy. Już lepiej kupić jakościowy basic bez logo, który się nie stanie ścierą po jednym praniu.
- Anastazja_smietana
- Tritonotti
- Posty: 185
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Uważam że większość tych historyjek jest wymyślonalubov333 pisze: ↑wt sty 06, 2026 3:31 pm Nie lubię lasek działających w branży beauty i wyśmiewających w swoich filmach swoje klientki - wiem, że nieraz może się już ulać, ale wiele z nich zwyczajnie przesadza i nie potrafi odpowiedzieć na normalne pytania.
Analogicznie z laskami wyśmiewającymi klientki na vinted.
Weszłam z zamiarem żeby to właśnie napisać! Jako Polki jesteśmy bardzo zadbane i przykładamy dużą wagę do wyglądu. Oczywiście, często przykładamy zbyt dużą wagę do zrobionych paznokci, rzęs i innych zabiegów, gdzie nasza kondycja skóry, dieta i uzębienie pozostawia wiele do życzenia (mam na myśli zaniedbanie higieny zębów i różnego rodzaju próchnice, a nie to, że każdy musi mieć idealny śnieżnobiały uśmiech lub licówki odcienia klozetowej bieli). Niemniej brakuje nam jakiejś lekkości w tym wszystkim. Obserwuję kobiety zza granicy, nie w SM, ale na ulicy i może nie wyglądają jakby wyszły z salonu beauty a nawet wyglądają jakby nigdy tam nie były, ale jednak mają to coś, taką swobodę w ubiorze, której nam brakuje.Herbatazmiodem pisze: ↑wt sty 06, 2026 12:57 pm A się zgadzam. Choć uważam, że jesteśmy bardzo zadbane, to ta cholerna Zara wyznacza nam ten "gust". I ten szał w galeriach w trakcie wyprzedaży. Jezu... Jakie to nudne i wtórne.
Trochę za duże kolczyki, trochę panterki i logo, im większe tym lepsze.
A to takie gówno poliestrowe i w dodatku nudne, brzydkie, nieciekawe...
I mówię to jako osoba, której styl to czarne golfy i inne niewyróżniające się w tłumie ciuchy. Lubię wtapiać się w tłum.
Nie mam stylu, nie mam gustu, wybieram co bezpieczne, jedyne co robię to szukam dobrych materiałów.
Polkom brakuje pomysłu, nieoczywistych połączeń i oryginalności. Zdecydowanie wybieramy ubrania, które są "bezpieczne" i obecne w sieciówkach. Oczywiście nie jestem wyjątkiem, ale zdarza mi się czasami wyjść poza schemat i niestety, rzucam się w oczy, że jestem ubrana inaczej niż wszyscy np. w biurze. Nadal zgodnie z zasadami, ale jednak inaczej.
Na temat AuADHD już sporo napisano i osoba, która była już dawno zdiagnozowana uważam, że obecnie zbyt dużo osób się tym zasłania, żeby nie przyznać się, że są agresywnymi chamami
Przez to np jestem mocno stygmatyzowana w społeczeństwie i tu się odniosę do kolejnej niepopularnej opinii - państwo młodzi nie tylko oczekują zwrotu za talerzyk, ale potrafią też zgnoić, jak odmówisz.
Pisałam wyżej, mam AuADHD i niekomfortowo czuję się na weselach. Ostatnie kilka lat temu bardzo przemęczyłam i po rozmowie z terapeutką stwierdziliśmy, że koniec z tym. Moi znajomi uważają, że wymyślam, że to wymysł czasów itp. Ogólnie odmowa przyjścia na ślub jest traktowana jak zdrada stanu - bo kiedyś to ludzie jakoś się bawili. A teraz w końcu myślą o sobie, a nie wiecznie o innych
Kuzynka mnie całe życie gnoiła, dalej to robi i mam się bawić na jej ślubie? Serio? Panuje powszechne poparcie dla par młodych, ich wielkich ślubów, a ludzie za odmowy są stygmatyzowani.
Pisałam wyżej, mam AuADHD i niekomfortowo czuję się na weselach. Ostatnie kilka lat temu bardzo przemęczyłam i po rozmowie z terapeutką stwierdziliśmy, że koniec z tym. Moi znajomi uważają, że wymyślam, że to wymysł czasów itp. Ogólnie odmowa przyjścia na ślub jest traktowana jak zdrada stanu - bo kiedyś to ludzie jakoś się bawili. A teraz w końcu myślą o sobie, a nie wiecznie o innych
Nie spodziewasz się, co wiem i kogo znam.
- odpalskreta
- KlasaBiznes
- Posty: 578
- Rejestracja: pn sty 15, 2024 8:31 pm
To ile zarabiasz, z iloma osobami spałaś/eś, ile krajów zwiedziłeś, nie ma żadnego znaczenia.
I tak umrzesz i tak, szkoda marnować nawet ułamka sekundy na opinie totalnie obcych osób.
Skoro można jakkolwiek umilić sobie to nędzne życie to być może warto żyć po swojemu
I tak umrzesz i tak, szkoda marnować nawet ułamka sekundy na opinie totalnie obcych osób.
Skoro można jakkolwiek umilić sobie to nędzne życie to być może warto żyć po swojemu
Nic człowieka tak nie oszpeca jak za wysoka waga. Tyle. Mówię to jako osoba, która była otyła jako nastolatka. Jak czujesz się nieatrakcyjna i wiesz, że masz nadwagę/otyłość, to nie rób tatuaży, botoksu, nie wydawaj milionów na nie wiadomo jakie ciuchy i pierdolety, żeby poprawić wygląd. Samo zrzucenie kilogramów da ci to, czego najlepszy chirurg nie da. A już jak widzę, że gruba zadbana dziewczyna jeszcze jedzie na operacje plastyczną, to pukam się w czoło. Jak można mieć kasę i czas na operacje plastyczne, a być grubą? Toż ja bym już na jakiś obóz pojechała, żeby mnie zamknęli na cztery spusty i odchudzali, skoro byłoby mnie stać na miesiąc bycia wyjętą z życia po jakiś BBL.
Ja rozumiem jak kogoś nie obchodzi wygląd. Ok, jestem gruba, ale mam to w dupie. Go girl, byle zdrowie dopisało. Natomiast jak laski żyją wyglądem, cały czas kombinują co tu zrobić, poprawić. Siedzą na grupkach o włosach, makijażu, operacjach plastycznych, sraniu w banie... a są grube i nic z tym nie robią? Jak to jest najważniejsze? To jakby łykać codziennie 15 witamin, ale spać 2h i pić wódę na śniadanie.
Ja rozumiem jak kogoś nie obchodzi wygląd. Ok, jestem gruba, ale mam to w dupie. Go girl, byle zdrowie dopisało. Natomiast jak laski żyją wyglądem, cały czas kombinują co tu zrobić, poprawić. Siedzą na grupkach o włosach, makijażu, operacjach plastycznych, sraniu w banie... a są grube i nic z tym nie robią? Jak to jest najważniejsze? To jakby łykać codziennie 15 witamin, ale spać 2h i pić wódę na śniadanie.
-
Mishka0987
- Channelka
- Posty: 37
- Rejestracja: czw lis 14, 2024 10:02 pm
Nie ma nic nienormalnego lub podejrzanego w tym, że ktoś ma te 30, 40 lat lub więcej i nigdy nie był w związku czy jest dziewicą/prawiczkiem. Niestety, nasze społeczeństwo z bycia w związku zrobiło jakiś wyznacznik normalności, a jak ktoś do tego nie przystaje od razu dostaje łatkę dziwaka i osoby, z którą coś jest nie tak. Niektórzy po prostu nie spotkali odpowiedniej osoby a inni w ogóle nie mają potrzeby bycia w związku czy uprawiania seksu. Oczywiście powodów może być więcej i niektóre z nich mogą nie być neutralne czy pozytywne, ale robienie z kogoś człowieka gorszego sortu, wiecznego dzieciaka lub jakiegoś świra bo nie ma doświadczeń romantycznych bądź seksualnych to głupota. W związkach jest wiele osób zaburzonych, agresywnych i pewnie też takich, które ktoś uznałby za dziwne. Doświadczenie związkowe to nie jest wyznacznik normalności.
-
malloryknox
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Osobiście nie uznałabym tego za niepopularną opinię, ale życiowe doświadczenie pokazało mi, że powinnam - nie uważam, że kulturalne zwracanie uwagi na czyjeś błędy językowe czy ortograficzne to brak taktu i kultury. O ile komentarz nie ma na celu komuś dowalić i nie jest negatywnie nacechowany (np. naucz sie mówić po polsku, tumanie), to dobrze, że ludzie dbają o poprawność językową. Niektórzy nie zdają sobie konsekwencji z przyzwolenia na popełnianie takich błędów - czytamy coraz mniej książek, konsumujemy coraz więcej treści na social mediach, które często pisane są z błędami, a my je powielamy - a w szczególności młode osoby. Autorytetami są influencerzy, których zasób słownictwa jest mizerny, a dykcja zerowa. I nie rozumiem reagowania agresją na delikatne zwracanie uwagi - strasznie zraziła mnie do siebie Karolina Czak, która na prośbę o poprawną wymowę (tak, prośbę, ktoś napisał jej na YT komentarz "mam prośbę, czy mogłabyś poprawnie wymawiać to i tamto"), zrobiła z tego screena, wstawiła na story i podpisała to "to se miej". Nie rozumiem takich agresywnych reakcji - uważam, że zasady językowe są po to, by ich przestrzegać.
Tak, wszędzie, ale jeśli pracujesz np na etacie i masz inne obowiązki, to niecodziennie masz opcję takiego długiego spaceru węchowego, i wtedy warto wiedzieć czym go zastąpić, aby nadal pies otrzymał to czego potrzebuje.SiabadabaLala pisze: ↑wt sty 06, 2026 11:12 am Las to tylko przykład. Możliwość długiego spaceru węchowego jest chyba wszędzie
I tak, posiadanie psa nie jest obowiązkowe, ale mimo wszystko nawet w betonowej dżungli, ale z człowiekiem który o niego dba, psu będzie się żyło lepiej niż w schroniskowym kojcu.
Zwrócić uwagę twórcy internetowemu - spoko, to forma krytyki tego co tworzy i jako odbiorca ma się prawo skrytykować. Zwłaszcza jeśli ktoś do tego np. sprzedaje ebookimalloryknox pisze: ↑wt sty 06, 2026 4:18 pm Osobiście nie uznałabym tego za niepopularną opinię, ale życiowe doświadczenie pokazało mi, że powinnam - nie uważam, że kulturalne zwracanie uwagi na czyjeś błędy językowe czy ortograficzne to brak taktu i kultury. O ile komentarz nie ma na celu komuś dowalić i nie jest negatywnie nacechowany (np. naucz sie mówić po polsku, tumanie), to dobrze, że ludzie dbają o poprawność językową. Niektórzy nie zdają sobie konsekwencji z przyzwolenia na popełnianie takich błędów - czytamy coraz mniej książek, konsumujemy coraz więcej treści na social mediach, które często pisane są z błędami, a my je powielamy - a w szczególności młode osoby. Autorytetami są influencerzy, których zasób słownictwa jest mizerny, a dykcja zerowa. I nie rozumiem reagowania agresją na delikatne zwracanie uwagi - strasznie zraziła mnie do siebie Karolina Czak, która na prośbę o poprawną wymowę (tak, prośbę, ktoś napisał jej na YT komentarz "mam prośbę, czy mogłabyś poprawnie wymawiać to i tamto"), zrobiła z tego screena, wstawiła na story i podpisała to "to se miej". Nie rozumiem takich agresywnych reakcji - uważam, że zasady językowe są po to, by ich przestrzegać.
Ale to nie są niepopularne opinie a już to że nic nie szpeci jak waga to na byle zajęciach z psychologii trąbią że większość ludzi woli np byc z kimś nieatrakcyjnym na wielu polach niż z otyłymlalisa pisze: ↑wt sty 06, 2026 4:14 pm Nic człowieka tak nie oszpeca jak za wysoka waga. Tyle. Mówię to jako osoba, która była otyła jako nastolatka. Jak czujesz się nieatrakcyjna i wiesz, że masz nadwagę/otyłość, to nie rób tatuaży, botoksu, nie wydawaj milionów na nie wiadomo jakie ciuchy i pierdolety, żeby poprawić wygląd. Samo zrzucenie kilogramów da ci to, czego najlepszy chirurg nie da. A już jak widzę, że gruba zadbana dziewczyna jeszcze jedzie na operacje plastyczną, to pukam się w czoło. Jak można mieć kasę i czas na operacje plastyczne, a być grubą? Toż ja bym już na jakiś obóz pojechała, żeby mnie zamknęli na cztery spusty i odchudzali, skoro byłoby mnie stać na miesiąc bycia wyjętą z życia po jakiś BBL.
Ja rozumiem jak kogoś nie obchodzi wygląd. Ok, jestem gruba, ale mam to w dupie. Go girl, byle zdrowie dopisało. Natomiast jak laski żyją wyglądem, cały czas kombinują co tu zrobić, poprawić. Siedzą na grupkach o włosach, makijażu, operacjach plastycznych, sraniu w banie... a są grube i nic z tym nie robią? Jak to jest najważniejsze? To jakby łykać codziennie 15 witamin, ale spać 2h i pić wódę na śniadanie.
Niepopularne to jest mieć w przeszłości problemy z wagą ale nie być tym straumatyzowanym albo (niezależnie od wagi) nie wylewać tego wszystkiego, co wylewasz swoim emocjonalnym postem na ten temat ludzi grubych. Takie emocje i przemyślenia są skrajnie popularne i widać to na Wandzie
Ludzie uznawani za przeciętnie atrakcyjnych (mówimy o przeciętnych, nie nieatrakcyjnych), przeceniają profity które dałby im inny wygląd. Jednocześnie ludzie podobający się innym totalnie nie widzą jak często ich kompetencje i inteligencja są zawyżane i jest to znacznie częstsze niż to że ktoś im robi pod górkę bo zazdrości urody.
Ludzie usilnie próbujący przekonać bezdzietnych, że "kiedyś im się zachce" mieć dzieci, robią to tylko i wyłącznie z powodu zawiści.
Posiadanie dzieci jest sprzedawane jako lek na wszelkie zło i dowód na własną moralność - bo nie jest się egoistą, bo dba się o demografię, bo dzieci są takie niewinne i pozwalają doświadczyć "jedynej prawdziwej miłości", bo jak ich nie masz to z tobą musi być coś nie tak. To sposób na wszelkie bolączki świata, kiedy nie jest się zadowolonym ze swojego życia, kiedy czuje się że nic się nie osiągnęło, kiedy zazdrości się innym, kiedy są kłopoty w związku. Większość ludzi decydujących się na dzieci nie ma potem za bardzo czasu zadawać sobie żadnych pytań w kwestii tego, czy są zadowoleni - bo nie mają wyjścia z tej sytuacji. I to jest jak z tymi przekolorowanymi historiami z przeszłości kilka postów wcześniej, człowiek nie chce się przyznać, że generalnie coś było złą decyzją, zwłaszcza że, umówmy się, powiedzenie na głos, że żałuje się rodzicielstwa jest traktowane gorzej niż wiele prawdziwych zbrodni. Takie ot polskie zamiłowanie do męczennictwa - opowiadanie o krwawych szczegółach swojego body horroru w postaci porodu albo narzekanie jak ciężko teraz jest z dzieckiem, aby potem powiedzieć, że właściwie to cierpienie uszlachetnia. No i to świadczy o tobie źle, wygodnicka kobieto, że nie chcesz cierpieć! Nie wątpię, że są ludzie, którzy uwielbiają być rodzicami, ale większość nie jest w tym jakaś wyjątkowo zaje*ista. Swoją drogą, ja pewnie gdybym mogła być ojcem, też nie byłabym tak bardzo przeciwko posiadaniu dzieci. Cóż.
Może "przekonywanie" to nie jest najlepsze słowo, bo w znacznej większości ich komentarze nie mają zbyt wiele wartości merytorycznej.
Posiadanie dzieci jest sprzedawane jako lek na wszelkie zło i dowód na własną moralność - bo nie jest się egoistą, bo dba się o demografię, bo dzieci są takie niewinne i pozwalają doświadczyć "jedynej prawdziwej miłości", bo jak ich nie masz to z tobą musi być coś nie tak. To sposób na wszelkie bolączki świata, kiedy nie jest się zadowolonym ze swojego życia, kiedy czuje się że nic się nie osiągnęło, kiedy zazdrości się innym, kiedy są kłopoty w związku. Większość ludzi decydujących się na dzieci nie ma potem za bardzo czasu zadawać sobie żadnych pytań w kwestii tego, czy są zadowoleni - bo nie mają wyjścia z tej sytuacji. I to jest jak z tymi przekolorowanymi historiami z przeszłości kilka postów wcześniej, człowiek nie chce się przyznać, że generalnie coś było złą decyzją, zwłaszcza że, umówmy się, powiedzenie na głos, że żałuje się rodzicielstwa jest traktowane gorzej niż wiele prawdziwych zbrodni. Takie ot polskie zamiłowanie do męczennictwa - opowiadanie o krwawych szczegółach swojego body horroru w postaci porodu albo narzekanie jak ciężko teraz jest z dzieckiem, aby potem powiedzieć, że właściwie to cierpienie uszlachetnia. No i to świadczy o tobie źle, wygodnicka kobieto, że nie chcesz cierpieć! Nie wątpię, że są ludzie, którzy uwielbiają być rodzicami, ale większość nie jest w tym jakaś wyjątkowo zaje*ista. Swoją drogą, ja pewnie gdybym mogła być ojcem, też nie byłabym tak bardzo przeciwko posiadaniu dzieci. Cóż.
Może "przekonywanie" to nie jest najlepsze słowo, bo w znacznej większości ich komentarze nie mają zbyt wiele wartości merytorycznej.
Nie dla każdego podróżowanie to fajna i konieczna w życiu forma spędzania czasu i nie, podróżowanie nie czyni człowieka automatycznie interesującym (a wręcz czasem nawet czyni nudnym, bo wszyscy są teraz podróżnikami :D)
-
Grubababa
Obecna moda i wiara w numerologię, ezoterykę, siłe afirmacji, moc magicznych kamieni itp. itd. niczym się nie różni od dawniejeszych zwyczajów i wiary w nie typu wylewanie jajka, odczynianie uroków itp.
Tak! Dodałabym jeszcze (chyba) niepopularną opinię ze znak zodiaku o niczym nie świadczy i te wszystkie kosmogramy i pierdoly sa nic nie warte, ale pomagają ludziom zrzucić winę za np. swoje beznadziejne cechy na jakieś wyższe moce
-
Laura.Palmer
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 151
- Rejestracja: ndz lut 16, 2025 10:49 pm
Myślę że to nic nowego tylko teraz wylało się wróżbitów i tarocistów do mainstreamu, a w latach 90 kupowałam mamie Wróżkę i Gwiazdy mówią w kiosku
Pełna zgoda + nigdy nie uznam, że osoba, która wierzy w te astrologiczne bzdury, jest pod względem intelektu choćby odrobinę powyżej średniej, nawet jeśli ma nie wiadomo jakie osiągnięcia na polach, które większość społeczeństwa łączy z inteligencją (prestiżowy zawód, magisterka/doktorat itp.).